• Wpisów:38
  • Średnio co: 42 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 15:57
  • Licznik odwiedzin:9 639 / 1670 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ręce jej zaczęły drżeć jak nigdy do tond , z oczu poleciała pierwsza łezka która spływała po czerwonych policzkach
gdy jeden z chłopców zamachnął się i chciał już uderzyć z pięści w bezbronną Rosalie ktoś krzyknął:
-S T O P !
A był to jak nie inaczej troskliwy Travis.Chłopaki nie zważali na słowa Travisa i szybciej wkroczyli do akcji.Jeden z chłopców kopnął po nogach , drugi walnął z pięści w brzuch , trzeci walnął po buzi.Rany zadawane przez tych chuliganów zdawały się małe lecz mocno bolały Rosalie.
Łzy płynęły jedna za drugą a Travis patrzył się tylko , patrzył się na to z takim smutkiem ale jak i z zawiedzeniem.

~Oczami Travisa~
*Dlaczego mam jej znowu pomagać?Przecież przez nią są same kłopoty.
I jeszcze ten pocałunek!Nie chcę tego...Nie chcę , nie chcę jej zranić.*
Po chwili Travis pozostawił zrozpaczoną , pobitą i dalej bitą przez tych chłopców.Rosalie próbowała się wyrwać lecz nie miała jak.Chłopcy okrążyli ją a gdy chciała wyjść , była bita mocniej.Wreszcie udało się jej wydostać i gdy biegła jeden z chłopaków podhaczył ją i upadła na ziemię.
Uderzyła głową o ziemię i rozcięła głowę.Chłopaki zdążyli już uciec.
Rosalie po chwili straciła przytomność.Leżała tak do godziny 21.00
Nieświadoma niczego , nie wiedziała jak ma trafić do domu i nie wiedziała też jak się tu znalazła.Podążała wąskimi ścieżkami trzymając się za bolącą głowę.Krążyła tak do godziny 21.30 , wtedy spotkała chłopaka
siedzącego na kamieniu niedaleko prześlicznego bajorka , wpatrywał się
na wszystko co do o koła.W ułamku sekundy odwrócił się i zobaczył
brudną , poszarpaną , posiniaczoną Rosalie która w dalszym czasie trzymała się za głowę.Zdziwiony chłopak zapytał się:
-Co ty tu robisz Rosalie?
-Kim ty jesteś?I skąd wiesz jak ja mam na imię?Czy ja tak mam na imię?
-Jak to nie wiesz kim jestem?A wiesz kim ty jesteś?
-Niestety nie mam pojęcia kim jesteś , a ja jestem ... - zaczęła się jąkać.
-Co oni Ci zrobili?-chłopak podszedł do Rosalie i przytulił ją.
-Czy możesz mnie zostawić?Nie znam Ciebie , nawet nie wiem jak masz na imię.
-Czyli na prawdę nie wiesz kim jestem-odsunął się od niej-na imię mam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (28) ›
 

 
Chłopak podszedł do niej , usiadł na ulicy i mocno przytulił...
-Ej...Nie masz się czym przejmować...Przecież nic nie zrobiłaś-mówił opiekuńczo Travis.
-Właśnie że mam , możesz mieć potem nieprzyjemności , a tego nie chcę.
-Ojć , przestań , głowa do góry i idziemy bo rodzice na Ciebie czekają.
-Niech czekają!Jak do nich pójdę to....to...-jąkała się.
-Proszę , wiedz że oni w głębi duszy tego nie chcą , swoim zachowaniem pokazują Ci że są źli na Ciebie.Na pewno nic Ci nie zrobią , jestem przy tobie-wstał z ulicy i wyciągnął rękę ku Rosalie-idziemy.
Dziewczyna bez wahania chwyciła rękę chłopaka i poszła razem z nim w kierunku komisariatu.

~Następnego Dnia~

Rosalie nie miała ochoty iść do szkoły , niestety jej rodzice na to nie pozwolili więc musiała pójść.W drodze gdy szła smutna , przybita i zestresowana spotkała wesołego Travisa:
-No hej moje słoneczko!
-Cześć!A co Ci tak wesoło?-zapytała zaciekawiona dziewczyna.
-No wiesz , debilom się dostało.
-Na serio?
-Tak , przenoszą ich do innej szkoły.
-Na prawdę?!
-Tak.
Rosalie była prze szczęśliwa.Myślała że może zrobić wszystko.W tamtej chwili podeszła do Travisa bliżej i chciała go pocałować.Gdy ich usta były niewiarygodnie blisko siebie chłopak odsunął się i pobiegł w inną stronę nic nie mówiąc.Dziewczyna lekko zdziwiona swoim zachowaniem posmutniała.Zrozumiała że jest zakochana w Travisie.Lecz to nie było jej największe zmartwienie.Po chwili do dziewczyny podbiegło kilku nieznanych jej dotychczas chłopców.Chwycili ją za rękę i zaprowadzili
w dziwne miejsce które było ponure i nie docierało tam słońce.Na samą myśl o tym miejscu robiło się zimno i smutno.Niektórzy mówili nawet że kiedyś tam kogoś zamordowali lecz Rosalie w to nie wierzyła gdyż nie wierzyła w prawdziwość plotek które latają po szkole , bo część z nich okazywała się nieprawdą.
Nagle jeden z tajemniczych chłopców zaczął podchodzić do dziewczyny i zaczął seplenić:
-Czzz....oooo ty , ty sje wyoblażasz???Czo...?
-Ymmmm?Mów zrozumialej-powiedziała Rosalie.
-On chciał powiedzieć:Co ty sobie wyobrażasz?Co?-wtrącił kolega.
-Ale o co wam chodzi?Kim wy w ogóle jesteście?
-My kim jesteśmy?-chłopak się zaśmiał-jesteśmy twoim największym koszmarem.
Po tych słowach cała zgraja zaczęła podchodzić do wystraszonej Rosalie
a ona nie wiedziała co robić.Ręce jej zaczęły drżeć jak nigdy do tond , z oczu poleciała pierwsza łezka która spływała po czerwonych policzkach
gdy jeden z chłopców zamachnął się i chciał już uderzyć z pięści w bezbronną Rosalie ktoś krzyknął:
-S T O P !
_______________________________________________________________________
Mam nadzieję że się podobało.Jak widzicie zmieniłam tapetę i avek.Podoba się?Chciałam także podziękować za te 4 tys. odwiedzin ♥
i 113 osób które mnie obserwują ♥

Dzisiaj jest więcej...bo zdjęcie robiłam wczoraj
To też robiłam wczoraj dziś jest 113
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (26) ›
 

 
-Ależ mogę-odparł policjant.
-Nie może , proszę go zostawić!
-Jeśli tak to panienka też pójdzie z nami.

~Na komisariacie~

Jeden z policjantów który miał właśnie dyżur przesłuchiwał Travisa a Rosalie chodziła tam i z powrotem po korytarzu.

~Oczami Rosalie~

Dlaczego to się tak skończyło???Dlaczego jak spotkałam kogoś , kto okazał się wielkim dla mnie wsparciem musi teraz za mnie cierpieć!?
Dlaczego to się tak potoczyło?!

Tymczasem wezwani na komendę rodzice Rosalie byli już na miejscu.
Dziewczyna chcąc ich uniknąć zaczęła latać po korytarzach jak zwariowana.Lecz po kilkunastu minutach poszukiwań zdenerwowanych rodziców natknęli się na córkę.
Każdy z nich nikt się nie odzywał lecz po chwili matka dziewczyny odezwała się:
-Dziecko , co ty sobie wyobrażasz?!
-Ja....Przepraszam???-powiedziała to tak jakby nie wiedziała o co chodzi lecz wiedziała doskonale.
-Oj ... nie rób z siebie głupka-wtrącił ojciec.
-Alee...-nie dokończyła i pobiegła przed siebie.
-Rosalie!-krzyknęli oboje rodzice.

~Tymczasem na przesłuchaniu Travisa~

-Czy coś sprowokowało Ciebie do takiego zachowania?-mówił policjant który siedział na przeciwko chłopaka.
-Czy muszę odpowiadać , nie mam ochoty...
-Wiesz co?Ja nie mam ochoty tu Ciebie przesłuchiwać , ale muszę wiec powiedz-powiedział zdenerwowany policjant.
-Dobra , dobra .... uspokój się kowboju!-powiedział ironicznie Travis.
-Mów!-krzyknął.
-Sprowokowało , niech pan się zastanowi kogo przesłuchuje , powinieneś przesłuchać tych gnojków co na mnie donieśli.
-Uważaj na słownictwo!
-Mówię jak chce , zrobiłem to a zresztą nie ważne.
-Czemu to zrobiłeś?-zaciekawiło to policjanta.
-Jeju!Jestem jaki jestem mam do tego prawo , stanąłem w obronie koleżanki to takie trudne?Ci pajace na mątali Ci w głowie!
-Jeszcze raz , nie jestem dla Ciebie kolegą!Więc się tak do mnie nie zwracaj-kłócił się policjant-czemu musiałeś stawać w obronie koleżanki?Czyżby to oni coś przeskrobali.
-Czemu zadajesz tyle pytań?
-A czemu ty jesteś taki marudny?Odpowiedz a już więcej się nie spotkamy.
-Wyzywali ją , chcieli ją pobić.Proszę bardzo odpowiedź jest a teraz pan mnie wypuści!
-Dobra...Ale poczekasz sobie na ojca.
-Nie-nagle uświadomił sobie że jeśli dowiedzą się że ma ojca pijaka to będzie musiał mieszkać w domu dziecka.
-Ale jak to , zadzwonimy i przyjedzie odbierze Ciebie i po sprawie...
-Ale go nie ma-próbował się wykręcić.
-Ale jak go nie ma?-zapytał zdziwiony policjant.
-No nie ma....-przez chwilkę nie mógł nic powiedzieć-jest w pracy a jak wyjdzie z pracy to go zwolnią.
-No to nie wiem-nagle policjant dostrzegł rodziców Rosalie którzy czekali na korytarzu czekając na nic.Podszedł do nich i powiedział:
-Dzień Dobry!Rodzice Rosalie , prawda?
-Tak a o co chodzi?
-Czy mogą państwo zawieść Travisa do domu gdyż jego ojciec nie może go odebrać?
-Oczywiście-odpowiedziała mama Rosalie , lecz zdziwiła się że jego tato nie może go odebrać po chwili zastanowienia domyśliła się że to była tylko przykrywka.
-Dobrze , dziękuje.
Kilka sekund potem zjawił się Travis który w ogóle nie przeją się tą całą sprawą lecz Rosalie.
-A gdzie jest Rosalie?-zapytał zaniepokojony.
-Nie wiemy-powiedzieli równocześnie rodzice.
Po tych słowach Travis pobiegł szukać Rosalie.
Szukał jej i szukał aż wreszcie znalazł.Siedziała na ulicy przygnębiona , samotna i smutna.Przytuliła się do swojego kolana jak do swojego najlepszego misia.
Chłopak podszedł do niej , usiadł na ulicy i mocno przytulił...
__________________________________________________
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (42) ›
 

 
W tamtej chwili postanowił że będzie bronił swojej młodszej koleżanki a tak właściwie przyjaciółki... Chwilkę potem Travis rzucił się na chłopaków.Gdy Arkowi i Wojtkowi udało się uciec Travis podszedł do Rosalie i opiekuńczo zapytał:
-Kto to w ogóle jest i dlaczego Ciebie tak traktuje?
-Ymm....Koledzy z klasy.A właściwie co Cie to obchodzi?
-No , nie ważne idziemy?
-Jasne...Travis.
-Słucham?
-Dziękuje!
-Nie ma za co.

~Następnego Dnia~

Gdy Rosalie wstała , ubrała się i miała już wychodzić do szkoły nagle ktoś zapukał do drzwi jej domu a tył to Travis:
-Cześć.Co ty tu robisz?-zapytała zaciekawiona Rosalie.
-Cześć.Przyszedłem po to by odprowadzić Ciebie do szkoły.Nie przyjmuję odmowy-Uśmiechnął się miło Travis.
-Okey , idziemy.
Gdy byli już koło szkoły Rosalie natknęli się na Wojtka i Arka w towarzystwie dwóch policjantów.
-Proszę pana , to on , to on nas pobił!-wykrzykiwał Wojtek.
Po tych słowach jeden z policjantów zbliżał się ku Travisowi i Rosalie.
-Jak masz na imię i ile masz lat?
-Travis Parker , 17 a o co chodzi?
-Zostaje pan zatrzymany pod zarzutem pobicia.
-Co?!
-Idziemy-mówił zdenerwowany policjant.
-Ale jak to?!Nie może pan!-wtrąciła się Rosalie.
-Ależ mogę-odparł policjant.
-Nie może , proszę go zostawić!
-Jeśli tak to panienka też pójdzie z nami.
__________________________________________________
Przepraszam że takie krótkie ale nie mam czasu pisać , niestety , lekcje , kartkówki , sprawdziany.Ferie od 17 (dopiero!)
W każdym razie przepraszam!
 

 
Był chłodny , ponury i zimny ranek gdy Rosalie wybrała się razem z Niną na sobotnie zakupy.Chodziły tam i z powrotem.Pierw do jednego sklepu potem do drugiego , potem okazało się że zapomniały coś z pierwszego sklepu a potem z drugiego.Ogólnie dla dziewczyny nie był to zbyt ciekawy dzień gdyż cały czas dręczyły ją myśli o Travisie.Chciała go zobaczyć , porozmawiać lecz nie mogła.Po rannych zakupach z koleżanką wróciła do domu , powędrowała do swojego pokoju i usiadła blisko okna.Po chwili odsłoniła firankę i patrzyła się czy czasami Travis nie idzie.Nagle spostrzegła go z jakąś dziewczyną.

~Tymczasem u Travisa w domu~

Travis wraz ze swoją koleżanką o imieniu Elizabeth(czyt.Elizabet)
siedzieli na kanapie oglądając film pt. "Krwawa Merry" dziewczyna bała się jak nigdy lecz chłopak się tym nie przejmował tylko śmiał się z niej.
-Czy możesz to przełączyć?-zapytała wystraszona Elizabeth.
-Nie mam zamiaru-wrzasnął chłopak.
Po tych słowach dziewczyna wyszła z wystraszoną miną.Jednak Travis nie przejął się tym i oglądał dalej.Nagle ktoś zapukał do drzwi a była to Rosalie.Przygnębiona a zarazem wesoła że ujrzała kolegę którego nie widziała tak dawno z bliska.
-Czego?-zapytał lekko zdziwiony widząc Rosalie.
-Przyszłam...się zapytać czy czasami ze mną gdzieś nie wyjdziesz alee....widzie że raczej nie wyjdziesz...-powiedziała wystraszona dziewczyna.
-Nie!Oczywiście że pójdę!-sięgnął po buty i wyszedł z domu.
Na spacerze panowała cisza , szli daleko od siebie.Dwie różne od siebie dusze spotkały się by się gdzieś przejść.

~5 min później~

-Gdzie idziemy?-zapytał zaciekawiony Travis.
-No nie wiem może chodźmy tam-dziewczyna wskazała miejsce.
-No dobra-powiedział zniechęcony.

~10 min później~

Znajdowali się w miejscu które wyznaczyła Rosalie.Na miejscu spotkali kolegów z klasy dziewczyny Arka i Wojtka.
Widać było że dziewczyna niezbyt ucieszyła się na ich widok wręcz przeciwnie posmutniała.Tak jak w szkole jak i tu chciała zapaść się pod ziemię.
-HeHe...No proszę!Co my tu robimy!?-mówił Arek do Niny.
-Chyba nie przyszłaś tu by porozmawiać czy pomyśleć o swoim nędznym życiu!?-powiedział Wojtek.
Chłopcy zaczęli się śmiać i powoli podchodzili do dziewczyny robiąc groźne miny.Gdy byli blisko niej dziewczyna schowała się za plecami Travisa.Chłopak poczuł się inaczej , zobaczył że ktoś jego potrzebuje była nim Rosalie która nie miała życia przez tych chłopców , zależało mu znowu na kimś , znów poczuł się jak za dawnych lat.W tamtej chwili postanowił że będzie bronił swojej młodszej koleżanki a tak właściwie przyjaciółki...
__________________________________________________
Mam nadzieję że się spodobało , akcja się dopiero rozkręca więc jest czego się spodziewać.

Znaczenie na avku:
You've got every right
To a beautiful life

Masz pełne prawo
Do pięknego życia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (41) ›
 

 
W pewnym mieście które nosiło nazwę Wrocław żył pewien chłopak a jego imię brzmiało Travis.Był on wysoki , przystojny i wyrośnięty.Wcześniej niż jego koledzy zaczął przygodę z dziewczynami.Miał wtedy zaledwie 10 lat.Dlaczego tak wcześnie?Miał powody , tym jednym jedynym powodem była śmierć matki.W wieku 5 lat rozstał się z mamą a gdy miał 10 lat zmarła jego młodsza siostra Sara wtedy nie miał już nikogo kto by mu pomógł ani by on mógł komuś pomóc.Siostra była da niego wielkim wsparciem.Miała ona 6 lat a jej czyny i słowa był tak piękne i cudowne że nie pomyślałoby się że to 6 letnie dziecko.Jego ojciec był surowy , po śmierci żony zapadł w długi i zaczął pić alkohol.I tak minęło siedem lat.On ma 17 lat a jego ojciec dalej pije.Chłopak stał się rozpuszczony i wredny.Często flirtuje z dziewczynami a potem je zostawia.Poniża młodszych i słabszych od siebie , nic go nie obchodzi.Swoim zachowaniem stracił wiele osób i nie zdaje sobie z tego sprawy.Jego przeciwieństwem jest 14 letnia dziewczynka o imieniu Rosalie.Mieszka na przeciwko Travisa.
Jej rodzice są najnormalniejszymi rodzicami jakich można spotkać.Lecz ona jest zamkniętą w sobie dziewczynką która jest pośmiewiskiem w calutkiej szkole.Z Travisem nie utrzymywała kontaktu od śmierci jego matki.Cały czas o nim myśli lecz nigdy się do tego nie przyznaje , zagląda w okno i patrzy czy nie idzie.Tak bardzo tęskni za jego osobą.
Pewnego jednego słonecznego dnia po tych kilku latach wreszcie udaje im się spotkać.Lecz wszytko nie idzie po ich myśli...
 

 
Jak wiecie tamto opowiadanie skończyło się lecz to nie koniec.
Zaczynam pisać kolejne.Tym razem spróbuję czegoś innego...
Mam na myśli romans i dramat.Może mi się uda
Jeśli pod poprzednim wpisem będzie ponad 50 komentarzy to zrobię drugi sezon tego opowiadania lecz jak skończę to...
Na razie pomysłu na tytuł nie mam więc jak będę pisać rozdziały to już będzie.
Teraz przedstawię wam nowych bohaterów mojego opowiadania:


Rosalie Bown

Rosalie ma 14 lat.Jest mądra , miła , nieśmiała i zamknięta w sobie.Jest pośmiewiskiem w swojej szkole ma problemy z zaufaniem do drugiej osoby.

Travis Parker
Travis ma 17 lat.Jest "łobuzem" , lubi być w centrum uwagi , śmieje się z byle czego , zaradny.Lubi wykorzystywać dziewczyny i przebiera je jak rękawiczki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (36) ›
 

 
L:Nie powiem CZEŚĆ!

~5 min później~

Trevor był już w pokoju z dwoma szklankami w których znajdowała się woda.Lola trzymała w ręku telefon dlatego też chłopak spytał się jej:
-Ktoś do Ciebie dzwonił?
-Tak-oznajmiła Lola-był to Liam.
-Czego chciał?
-Pytał się gdzie jestem , miał niby mi coś ważnego powiedzieć.
-Aha.I powiedziałaś?
-Oczywiście że nie!Pogrzało Ciebie?
-Nie-zaśmiał się.

~Tymczasem u Liama~

Liam wraz z Emili wyszli z domu i ruszyli w stronę domu Trevora gdzie miała prawdopodobnie być Lola.W drodze do miejsca gdzie znajdowała się dziewczyna spotkali Trevora i Lolę.
Dziewczyna obróciła się i chciała iść w drugą stronę lecz Liam zatrzymał ją:
-Czekaj!-krzyknął.
-Po co?Chcesz mi pokazać jak całujesz się z nową dziewczyną?Myślisz że głupia jestem?-mówiła zdenerwowana Lola.
-Nie!Dasz mi coś powiedzieć?
-Mów.Masz 5 minut.
-Po pierwsze nie jesteś głupia tylko ja jestem po drugie chciałem Ciebie przeprosić za ten pocałunek , był spontaniczny i przede wszystkim głupi.Wiem źle postąpiłem , przegiąłem ze słowami jak i czynami.Mam nadzieję że wybaczysz mi wszystko , wiem zmieniłem się w ostatnim czasie u mnie nie jest za wesoło , przepraszam i jeszcze raz przepraszam.Będę przepraszał Ciebie milion razy , jeżeli nie poskutkuje to nawet i ze sto tysięcy czy więcej.Pamiętaj ja dla Ciebie jestem w stanie zostawić wszystko , jesteś osobą którą bardzo kocham i podziwiam.Radzisz sobie ze wszystkim.Jestem idiotą że Ciebie tak potraktowałem , będę robił wszystko byś mi wybaczyła nawet mogę skoczyć z mostu , nic nie szkodzi gdy się zabiję , będę wiedział że mi wybaczysz i będę spokojny.
-To po co tu przyszedłeś z tą tuu...?-Lola wskazała palcem Emili.
-Po to bo chciała Ciebie przeprosić-w tamtej właśnie chwili do Loli podeszła Emili z dziwnym wyrazem twarzy.
-Przepraszam Ciebie za to że pocałowałam Liama gdy przyjechałam do niego w odwiedziny i przepraszam że chciałam zepsuć wasz związek.Tak , tak próbowałam zepsuć wasz związek dlatego też poprosiłam Trevora żeby udawał że chce być twoim chłopakiem.Wiem to było głupie , bardzo tego żałuję.
-Co?-wtedy Lola ze złości mocno walnęła Trevora w policzek i pobiegła w inną stronę.A za nią pobiegł Liam.
-Lola!!!-krzyczał-czy wybaczysz mi kiedyś?
-Nie mam pojęcia-stanęła na ulicy i rozpłakała się.
Wtedy nadjechał samochód i Liam popchnął Lolę na bok a jego potrąciło auto.Z samochodu natychmiast wyszedł kierowca , wyciągnął telefon i zadzwonił na pogotowie.

~30 min później w szpitalu~

Przy szpitalnym łóżku gdzie leżał poturbowany Liam siedziała załamana Lola której po policzkach spływały łzy.Nagle do sali wszedł lekarz z niezbyt miłym wyrazem twarzy:
-Czy masz może numer do rodziców Liama?
-Ja...tak.
-Czy mogłabyś do nich zadzwonić?
-Oczywiście-Lola wyciągnęła telefon , wybrała numer do matki Liama i zadzwoniła.

~Rozmowa telefoniczna~

Mama Li:Słucham?
Lzień Dobry.Z tej strony Lola przyjaciółka pani syna.Mam dla pani złe wieści.
Mama Li:A co się stało?
Lani syn leży w szpitalu.Czy może pani tu przyjechać?
Mama Li:Matko!Już jadę a gdzie mam przyjechać?
Lo szpitala Miejskiego Specjalistycznego im. Gabriela Narutowicza w Krakowie.
Matka Liziękuję zaraz będę.

~30 min później~

Przyjechała zdenerwowana matka Liama.Na recepcji dowiedziała się że jej syn znajduje się w sali nr.35 tam też pobiegła.W sali zastała Liama , Lolę i lekarza:
-Dzień Dobry.Pani jest matką Liama?
-Tak-odpowiedziała.
-Zapraszam panią do mojego gabinetu-doktor wskazał drogę.
-Dobrze.
Po chwili doszli do pokoju znajdującego się pomiędzy salą 40 a 39.
-Co się stało z moim synem?Dlaczego on tutaj jest?-mówiła prawie płacząc.
-Niech się pani nie martwi!-uśmiechnął się do niej-pani syn trafił tu gdyż wpadł pod samochód.Na szczęście nic mu się nie stało.Ma kilka zadrapań i kilka większych ran.Nic mu nie grozi.Zrobiliśmy wszystkie badania które były zbędne i okazało się że wszystko jest w porządku.
-Całe szczęście!-odetchnęła z ulgą-ale jak on się znalazł pod tym samochodem?
-To o to musi pani już spytać syna.
-Dziękuję bardzo za opiekę nad nim.
-Nie ma za co.Niech pani wraca do syna.Powinien już się obudzić.
-Dobrze , do widzenia.
Gdy wyszła z gabinetu pana doktora skierowała się ku sali gdzie leżał Liam.Przez szybę zobaczyła Lolę i Liama zapatrzonych w siebie jak w obrazek.Wyglądali tak szczęśliwie , pomyślała wtedy że muszą być razem.Momentalnie weszła do sali i zapytała:
-Czy wy jesteście razem?
-Nie-odpowiedział Liam ze spuszczoną głową.
-Ale jak to?Przecież wyglądacie na takich...-nie umiała dokończyć.
-Ale nie jesteśmy-powtórzył Liam.
-Może ja powiem-wtrąciła się Lola-nie byliśmy wcześniej parą ale znów jesteśmy.Prawda Liam?-skierowała głowę ku niemu.
-Prawda-uśmiechnął się i złapał ją za rękę.
-To świetnie!-powiedziała zachwycona matka Liama.
-Czy coś mi jest?-zapytał Liam.
-Całe szczęście nie.A jak to się stało że ty wpadłeś pod samochód?
-A to to już nie ważne.
Po tych słowach mama Liama wyszła z sali do kawiarni.
-To jak?Przeprosiny przyjęte?--zapytał Liam
-Przyjęte , czy już nic nas nie rozłączy?-mówiła Lola.
-Nie wiem , ale mogę Ci obiecać że zawszę będę przy tobie.
Po krótkiej rozmowie Liam zbliżył się do Loli i pocałował.
I na tym moja opowieść się kończy.
"MIŁOŚĆ PRZETRWA WSZYSTKO♥"
 

 
Lola znów zaczęła płakać i obróciła się a Liam i Emili wyszli. Była to najgorsza chwila w życiu pomijając zdarzenie przed świętami.
Dziewczyna nie chciała patrzeć jak Liam i Emili odchodzą razem bo to sprawiało jej jeszcze większego bólu.Zaufała komuś , i co?
Wszystko się skomplikowało , wszystko popsuło.
Trevor wiedząc że Lola nie lubi go tak samo jak Liama dalej się starał o jej względy.Przytulił ją mocno i nie chciał puścić.Wtedy Lola powiedziała drżącym głosem:
-Wiesz co Trevor.Myślałam że ty na prawdę byłeś takim chuliganem który na nikogo nie zwraca uwagi jak i nie przejmuje się kogoś losem.A tu proszę , dziękuję że jesteś.
-Nie ma za co?Chociaż mogę uszczęśliwić jedną osobę która jest mi bardzo bliska.
-Czy ja jestem Ci bliska?
-A jak- Trevor odpowiadając zarumienił się lekko.
Lola po woli wstała z kanapy chwilkę potem wstał też i Trevor zbliżyli się do siebie i pocałowali.Był to jeden z niewielu pocałunków który sprawił że Lola jak i Trevor poczuli motylki w brzuchu.

~Następnego Dnia~

Do drzwi zapukał Liam który był razem z Emili.Lola nie otwierała.
Lecz jej mama musiała.Gdy weszli do domu ruszyli w stronę pokoju Loli , zapukali lecz dziewczyna ani drgnęła.Siedziała na łóżku i myślała co zrobić by go nie zobaczyć.Wreszcie wpadła na pomysł żeby wyjść przez okno.Jak pomyślała tak zrobiła.Koło jej domu było drzewo które pomogło Loli uciec z domu gdzie znajdował się Liam i Emili.Gdy zeszła z drzewa pobiegła do domu Trvora.Na miejscu zapukała do drzwi , otworzył jej Trevor.Razem powędrowali na górę gdzie znajdował się pokój chłopaka.Bez zastanawiania dziewczyna wyjawniła po co tu przyszła:
-Liam i Emili przyszli do mnie.
-Po co?-nie dał jej dokończyć Trevor.
-Nie wiem , myślisz że jestem jasnowidzem?-zaśmiała się.
-Nie-zaśmiał się także on-to dlaczego ty tu przyszłaś skoro wiedziałaś że to oni przyszli?
-Nie chciałam ich widzieć.
-Dobra.Chcesz coś do picia?
-Jasne , woda.
-Okej , zaraz Ci przyniosę.
W tym czasie gdy Trevor zszedł do kuchni zadzwonił telefon Loli a był to Liam.

~Rozmowa telefoniczna~

L:Czego chcesz?
Li:Gdzie ty jesteś?
L:Nie ważne.
Liowiesz?Mam Ci coś ważnego do powiedzenia.
L:Nie powiem CZEŚĆ!
______________________________________________________________
Zbliża się koniec
______________________________________________________________
Polecam:http://madzialena009.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (31) ›
 

 
Zastanów się dlaczego ty z nią tu przyszedłeś!-złapała Trevora za rękę i pobiegła ku domowi Trevora...

~W domu~

-Przepraszam Ciebie za niego-powiedziała Lola.
-Nie masz za co przepraszać.W końcu sam się tak zachowuje niech ponosi za to konsekwencje-mówił Trevor.
-Dobrze powiedziane.

~Tymczasem u Liama~

"Matko!Głupek ze mnie!Po co ja w ogóle tu z nią przyszedłem."-Rozmyślał Liam.
-O czym tak myślisz?-zaśmiała się Emili.
-O niczym..Idziemy?
-Nie przepraszam , ja muszę za nią pobiec...
-No dobra idę z tobą.
-Spoko.

~Tymczasem u Loli i Trevora~

-Idziemy na górę?-zapytał Trevor.
-Okey-odpowiedziała mu Lola.
Po chwili byli na górze , usiedli na łóżku.Wtedy Trevor powoli zaczął przysuwać się do Loli po chwili jego usta zbliżały się do ust dziewczyny.Lola wiedziała co robi , wiedziała jakie będą konsekwencje lecz chciała tego.Ich usta były coraz bliżej siebie po chwili ktoś wszedł do pokoju a był to Liam z Emili.
Lola jak i Trevor momentalnie odsunęli się od siebie;
-Co ty tu z nim robisz?To ja tu przychodzę żeby Ciebie przeprosić a ty co?-kłócił się Liam.
-Tak?Popatrz na siebie!Zmieniłeś się , kiedyś byłeś inny-mówiła Lola.
-Wiesz co!Patrz!
I w tamtej chwili Liam pocałował Emili a cały świat Loli runął.Wybiegła z pokoju płacząc a za nią pobiegł Trevor wcześniej mówiąc do Liama:
-Wyjdź mi z domu!
Lola biegła z rękami na oczach , chciała zbiec po schodach lecz w połowie tych schodów wywróciła się i sturlała się na sam dół.Nie wstała , płakała coraz bardziej , obrażenia które odniosła zadawały jej coraz większego bólu.Trevor widząc co się stało natychmiast zszedł do Loli , podniósł i położył na łóżku:
-Co Ciebie boli?
-Noga...
-Czekaj przyniosę Ci lód.
-Dobra.
Po pięciu minutach chłopak przyniósł lód i przyłożył w bolące miejsce.Nagle do Loli podszedł Liam trzymający Emili za rękę:
-I co bolało?Niech boli zasłużyłaś!-powiedział ze złości.
Lola znów zaczęła płakać i obróciła się a Liam i Emili wyszli.
______________________________________________________________
Przepraszam za moją nie obecność ale już wracam do pisania!
Szczęśliwego Nowego Roku! ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (44) ›
 

 
Po czym zszedł na dół z uśmiechniętą gdyż nie chciał nikomu zniszczyć Świąt.

~Następnego dnia~

Była godzina 13.00 Lola wraz z rodzicami wybrali się do kościoła.
Po Mszy Świętej spotkali Trevora wraz z rodzicami.Ojciec chłopaka zaproponował że podwiezie rodziców Loli do domu a Ci pójdą na nogach.Stwierdził że to "nie długa droga" lecz mylił się od kościoła do domu dziewczyny było 1 godzinę drogi.
Mimo że dziewczyna nie chciała wracać wraz z Trevorem została do tego zmuszona.Gdy szli razem Lola za każdym razem gdy Trevor był koło niej to ona się odsuwała.Nie robiła tego specjalnie lecz dla dobra związku jej i Liama.
"Nie pozwolę by jakiś Trevor zniszczył to co zbudowaliśmy razem z Liamem"-myślała Lola.
"Zaraz jeszcze pod auto wpadnie!"-myślał Trevor.

~Tymczasem u Liama~

-Cześć-powiedziała Emili do Liama.
-Cześć.Co chcesz?
-Chciałam się zapytać czy idziesz ze mną na Mszę Świętą na 15.00?
-No okey.Poczekaj przebiorę się i idziemy.
Po kilku minutach drogi natknęli się na Lolę i Trevora.
-Co ty tu z nim robisz?-zapytał się Liam.
-Co ty tu z nią robisz?-dopytywała się Lola.
-Ja pierwszy zapytałem-przełknął ślinę.
-Byłam w kościele na 14.00 i spotkaliśmy Trevora i jego rodziców.
Ojciec Trevora zaproponował że odwiezie moich rodziców do domu a my pójdziemy na nogach.Gdyż byśmy się nie zmieścili a ty?
-Ja idę razem z Emili do kościoła na 15.00.
-Aha.To pa!
Lola jak i Liam byli trochę zdziwieni tą sytuacją.Ale po chwili zapomnieli o tym i Lola powędrowała wraz z Trevorem a Liam z Emili.
Gdy Lola i Trevor byli już niedaleko domu Loli chłopak postanowił wraz z dziewczyną że nie pójdą do domu lecz na spacer.
Tak samo było z Liamem i Emili.
Trevor chciał zaprowadzić Lolę w jedno piękne miejsce a było nim jeziorko niedaleko jego domu rodzinnego.
Gdy byli na miejscu usiedli na kamieniu i wpatrywali się na piękne jeziorko.Nagle zaczął prószyć śnieg.

~Tymczasem u Liama i Emili~

-Idziemy się gdzieś przejść?-zapytała Emili.
-A gdzie?
-A w takie jedno moje ulubione miejsce.
-No dobrze-zaśmiał się.

~20 min później~

-Co ty tu z nim robisz?!-dopytywał się Liam.
-A co ty tu z nią robisz?!-dopytywała się Lola.
-A czyli teraz też mi wkręcisz kit że rodzice Ci kazali!?Co?
-Co ty mówisz Liam?Czy Ciebie do reszty już pogięło?Zastanów się dlaczego ty z nią tu przyszedłeś!-złapała Trevora za rękę i pobiegła ku domowi Trevora...
______________________________________________________________
Jak myślicie czy między Liamem a Lolą coś będzie?

Niestety nie będzie mnie przez kilka dni w domu i nie będę miała jak wejść na komputer ale mam nadzieję że będziecie wchodzić♥
 

 
Mimo tego zimna cieszyli się że są razem...

~10 min później~

Nagle pojawił się samochód.Zbliżał się coraz bardziej.Z każdym metrem Lola coraz bardziej wtulała się w Liama.Gdy samochód był już koło nich wysiadł z niego Trevor.Jechał on z ojcem po dalszą rodzinę;
-Co wy tu robicie?
-Zgubiliśmy się-odpowiedziała Lola drżącym głosem.
-Wsiadajcie odwieziemy was do domu.
-Nie!Sami sobie pójdziemy-mówił wkurzony Liam.
-Liam!Nie wiemy gdzie mamy iść , jesteśmy cali morzy a ty jeszcze chcesz wracać jak nie wiesz w którą stronę masz iść-mówiąc to Lola podnosiła się powoli z ziemi.
-No dobra-mówił Liam z lekko zasmuconą miną.
-Chodźcie-powiedział Trevor.
Wszyscy w trójkę siedzieli z tyłu.Lola na środku , Liam po lewej a Trevor po prawej.Dziewczyna oparta na ramieniu Liama przysypiała gdyż była już zmęczona.Po pięciu minutach jazdy zasnęła wtulona w ramię Liama.Gdy dojechali pod dom Loli Trevor lekko szturchnął dziewczynę gdyż nie chciał jej zrobić krzywdy.Po krótkiej chwili obudziła się , przytuliła Liama na pożegnanie , przybiła piątkę z Trevorem i podziękowała tacie Trevora.

~5 min później~

Lola była już w domu a Liam jechał do domu;
-Gdzie ty byłaś dziewczyno!?Jesteś cała mokra!-mówiła zdenerwowana matka Loli.
-Poszłam odprowadzić kolegę.
-Idź się przebrać , zaraz siadamy do kolacji-mówiła zdenerwowana.
-No dobra!
Gdy Lola była już przeprana w inne ciuchy razem z rodzicami i innymi gośćmi zasiadli do kolacji.

~Tym czasem u Liama~

Chłopak także był już w domu i zasiadał do kolacji lecz spotkała go jedna niemiła niespodzianka.Był nią przyjazd Emili oraz jej matki na wspólną kolację.Liam nie chcąc urazić nikogo wyszedł z wielkiego salonu gdzie znajdowała się jego cała rodzina.Zaraz za nim poszła Emili.
-Czemu wyszedłeś?-zapytała dziewczyna.
-Bo tak mi się chciało-odpowiedział oschłym i głośnym tonem.
-Ale dlaczego od razu takim tonem?-posmutniała.
-Przepraszam Ciebie ale mam zły humor.
"Przez Ciebie"-pomyślał i poszedł do swojego pokoju po czym zamknął się.

~10 min później~

-Liam!Co ty wyprawiasz?!-krzyczała jego matka.
Nic ani drgnął.
-Złaź mi tu na dół!Jak nie zejdziesz będziesz miał do czynienia z ojcem!
Po tych słowach matki zastanawiał się czy to ma sens.Dlaczego jego rodzice są tacy a nie inni?Dlaczego jego życie musi opierać się na kłamstwach?-takie pytania zadawał sobie Liam gdy jego matka mówiła by zszedł do dół.
Słowa mamy nic tu nie zdziałały lecz po chwili otworzył drzwi i wyszedł z pokoju ze smutną miną.Po czym zszedł na dół z uśmiechniętą gdyż nie chciał nikomu zniszczyć Świąt.
 

 
Ona się nie dała i zamiast w nich wtuliła się w swoją poduszkę.

-5 min później-

Do sali wszedł zdenerwowany lekarz;
-Co się stało?-zapytała Lola.
-Pomyliliśmy się...Nie jesteś chora na białaczkę.Badania pomieszały się.Przepraszam.
-Ale jak to?To dlaczego mdlałam.
-Myślimy że z przemęczenia być może ze stresu.W każdym razie jesteś zdrowa i możesz wrócić do domu.
Lola była zachwycona , chciała krzyczeć za szczęścia , skakać po łóżku lecz powstrzymywała się.Po chwili matka Loli wbiegła do sali i przytuliła ją mocno.A Liam i Trevor tylko się temu przyglądali.Dziewczyna dostała wypis i mogła wracać do szkoły.
Czas leciał nastał Grudzień , był dzień który nazywamy Wigilią.Do domu Loli zjechała się cała rodzina.Cieszyła się z tego gdyż był to jej ulubiony dzień w roku zaraz po urodzinach.

-Godzina 18.00-

Do domu Loli zapukał Liam.Lola nie wiedząc że to on zeszła na dół i otworzyła drzwi.Zawiodła się...Nie wiedziała dlaczego.
Czyżby między nią a Liamem już nic nie było?Martwiła się dziewczyna;
-Cześć.Czy możesz wyjść na zewnątrz?-zapytał się jej Liam.
-Hey.Jasne-odpowiedziała miłym głosikiem Lola-tylko wezmę kurtkę.
-Okey.Poczekam.
Gdy Lola ubrała kurtkę wyszła na dwór.Tam na nią czekał już Liam.Troszkę zmarznięty ale czekał;
-Coś chciałeś?-zapytała Lola.
-Ja...?-nie miał odwagi powiedzieć.
-Co ty...?
-No ... n...o...chodzi o to że mam dla Ciebie prezent i nie wiem czy Ci się spodoba.
-No nie wiem...
-Proszę-podał jej wielką torbę z prezentem.Otworzyła go a w nim znalazła album w którym znajdowały się ich wspólne zdjęcia ,
było także coś o czym Lola od dawna marzyła.Natychmiast podeszła do chłopaka , mocno przytuliła , pocałowała i wyszeptała;
"Dziękuję!Kocham Cię!"
-Nie ma za co-uśmiechnął się.
-A wiesz ja też dla Ciebie mam-mówiąc biegła po torbę.Gdy znalazła natychmiast podała Liamowi.
Po woli wyciągał z niej piękne przedmioty które symbolizowały ich miłość i rzecz o której marzył od zawsze.Te prezenty wiele dla nich znaczyły.Liam także podziękował Loli za przepiękny prezent i wyszeptał;
"Kocham Cię i Dziękuję!♥"
W tej chwili zaczął padać śnieg , był strasznie wielki mimo że było zimno i ich policzki i nosy były całe czerwone to stali i cieszyli się tą przepiękną chwilą.Było tak jak kiedyś.
Gdy nadszedł czas by się pożegnać znowu trudno im to przychodziło dlatego Lola postanowiła że odprowadzi kawałek Liama.Droga była zaśnieżona , śnieg mocno pruszył , byli cali zmarznięci lecz szli dalej.Nagle Liam powiedział;
-Chodź tutaj będzie szybciej przez las.
-Okey.
Po kilku słowach szli w stronę lasu lecz tak padało że nic nie było widać i zabłądzili.Krążyli w tą i z powrotem.Nogi odmawiały posłuszeństwa gdyż były całe zmarznięte.Ciuchy przemoczone.
Po chwilce krążenia dookoła zatrzymali się pod jednym z drzew.
Lola po lewej a Liam po prawej.Chłopak przytulił ją mocno by nie było jej zimno lecz to na nic.Śnieg coraz bardziej prószył nie wiedzieli gdzie się znajdują , komórki im padły nie było zasięgu.
Mimo tego zimna cieszyli się że są razem...
______________________________________________________________
Jak myślicie Liam i Lola będą razem czy jednak wolicie Trevora?
Wesołych Świąt!
 

 
Cześć...Dzisiaj nie będzie rozdziału
Mam dla was ważną wiadomość;

"Wraz z innymi blogerkami założyłyśmy bloga z opowiadaniami.
Byłabym wdzięczna jeśli odwiedzilibyście tego bloga i pozostawili coś po sobie
http://naszeopki.pinger.pl/

/Madzia♥
 

 
-Mam dla pani złe wiadomości.Pańska córka choruje na BIAŁACZKĘ...-ostatnie słowo podkreślił najbardziej.
Matka mało co nie zemdlała;
-Ale jak to?
-Zrobiliśmy wszystkie potrzebne badania i wykazały one że pani córka jest chora.Niech się pani nie przejmuje , większość osób z tego wychodzi lecz musi się dalej leczyć.U pani córki szybko wykryto tą chorobę więc szanse na przeżycie są znacznie większe niż u tych co chorobę wykryto później.Dokonam wszelkich starań by pańska córka żyła jak inne dzieci-mówił doktor.
-Dobrze-rozpłakała się.Wtedy lekarz przytulił ją.

Tymczasem w pokoju Loli:

Nie panowała już cisza w pewnej chwili po wyjściu mamy Loli Trevor zaczął śpiewać dla niej a ona dla niego.Wyraźnie było widać że kochają śpiewać jak i siebie nawzajem.Lecz Lola była zagubiona i kochała Liama jak i Trevora.Każdy z nich sprawił jej ogromny ból lecz wybaczyła bo była osobą łatwo wierną.Nie zapominała tego , chowała w pamięci i wyciągała z niej wtedy gdy miała na to ochotę.Śpiewali tak aż ktoś nie złapał za klamkę, robił to bardzo powoli aż wreszcie pociągnął mocno za klamkę i z za drzwi wyjawił się Liam który miał ze sobą bukiet czerwonych róż.Nie był zachwycony tym że Trevor był z Lolą więc natychmiast zapytał;
-Co on tu robi?
-Przyjechał ze mną bo go o to poprosiłam nie chciałam być tu sama-mówiła kłamstwo i źle się z tym czuła.
-No dobra.
Po chwili Lola podbiegła do Liama i skoczyła na niego , przytuliła mocno i nie puszczała.Trevor w tamtej chwili czół się nieswojo więc wyszedł a na korytarzu spotkał mamę Loli całą zapłakaną która biegła do sali gdzie znajdowała się jej córka.Była strasznie zdenerwowana jak i smutna.Po chwili znalazła się w pokoju córki szybko do niej podbiegła i powiedziała by usiadła po tym wyznała jej że jest chora na białaczkę.
Nagle cały świat Loli się zawalił czuła się dokładnie tak samo jak wtedy gdy zmarła jej babcia.Poczuła że jej życie to pasmo porażek i samego smutku.
-Ale jak to mamo!?-mówiła zapłakana.
-Nie wiem córciu-przytuliła ją.
Nagle do pokoju wparował Trevor;
-Co się stało?
-Lola jest chora na białaczkę...-odpowiedziała zasmucona mama.Po chwili wyszła a Liam i Trevor rzucili się na Lolę gdyż chcieli ją przytulić.Ona się nie dała i zamiast w nich wtuliła się w swoją poduszkę.
______________________________________________________________
Była bym wdzięczna jeśli zagłosowalibyście na mnie w konkursie.
Jestem już w finale ;http://kochamviolette0.pinger.pl/m/20769885
moja praca jest 2.Mam nadzieję że się spodoba.
 

madzia202
 
sexilouiwiki
 
Louis Tomlinson:


Louis ma 19 lat i jest singlem.Jest zabawny , miły jak i uczciwy.Jego pierwszą miłością była Lena (pojawi się parę razy) lecz zerwał z nią gdy dowiedział się jaka jest na prawdę.
Jest jednym z człąków angielsko-irlanckiego zespołu:One Direction.Najlepiej dogaduje się z Naillem.

Wiktoria Bell:


Wiktoria jest 17 letnią dziewczyną która marzy by poznać One Direction.Jej ulubieńcem jest Louis.Jest miłą , sympatyczną , przyjacielską osobą która czerpie radość z każdego dnia.Jej najlepszą przyjaciółką jest Madzia.

Niall Horan:


Niall jest 18 letnim chłopakiem.Jest jednym z członków popularnego zespołu One Direction.Ma wielkie powodzenie u dziewczyn lecz nie może znaleśc tej jedynej.
Jest miły , sympatyczny i przyjacielski.Najlepiej dogaduje się z Louisem.

Madzia Line:


Madzia jest 16 latką.Marzy by zobaczyć One Dorection.Jest przyjacielska , miła i nieśmiała jak i skryta w sobie.Nikomu nie zwierza się gdyż nie wie czy może mu zaufać.Od lat przyjaźni się z Wiktorią.

/Madzia♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Pielęgniarka sięgnęła po swoje przedmioty i zaczęła badać Lolę po czym stwierdziła że musi jechać do szpitala...
-Ale jak to?-mówił zdenerwowany Trevor.
-Jest niedobrze!-mówiła Kattnis.
-To co teraz?
-Nie wiem , dlatego musi jechać do szpitala , wtedy oni zbadają ją dokładnie i powiedzą co jej jest.
Lola niczego nie świadoma jechała do szpitala a z nią Trevor.Trzymał ją mocno za rękę i nie puszczał.

W szpitalu;
Gdy było już po wszystkich badaniach lekarz powiedział ;
-Masz numer do swojej mamy lub taty?
-Tak w kurtce jest telefon a w nim numery do rodziców-wymamrała Lola.

Rozmowa telefoniczna mamy Loli i lekarza;

L: Dzień Dobry.Z tej strony mówi Mateusz Lader lekarz w szpitalu w Krakowie.Czy znalazła by pani czas by tu przyjechać gdyż pani córka jest w szpitalu , znamy już diagnozę i potrzebujemy pani podpisu do dalszego leczenia córki.
M: O matko!Co się stało-krzyknęła przerażona.
L: Proszę się nie denerwować.Czy może pani przyjechać?
M: Oczywiście zaraz tam będę.
L: Czekamy na panią Do Widzenia!
M: Do Widzenia!

Po rozmowie lekarz podszedł do Loli i powiedział;
-Lolu...Twoja mama niebawem się pojawi a ty w tym czasie odpoczywaj.
-Dobrze.
Wyszedł z sali.Wtedy podbiegł do niego Trevor ;
-Czy mogę do niej wejść.
-Oczywiście ale nie bądź tam za długo bo musi odpocząć-odpowiedział lekarz.
-Dziękuję.
Wszedł do sali gdzie leżała Lola;
-Jak się czujesz?-zapytał.
-Nawet dobrze.
Siedzieli i nic się nie odzywali.Ta cisza była dla nich tak bardzo ważna.
Trevor patrzył się w oczy Loli z taką miłością jak nigdy do tond.
Mijały sekundy , minuty , godziny a Ci milczeli.Zapatrzeni tak w siebie jak w obrazek.Nagle ktoś przerwał tą ciszę i odezwał się zaniepokojony i opiekuńczy głos matki Loli;
-Matko!Co Ci się stało?-mówiła prawie ze łzami w oczach.
-Nie wiem.Zasłabłam kilka razy.
-Kim jest ten chłopak?
-Dzień Dobry jestem Trevor kolega Loli ze szkoły-wstał i przywitał się.
-Dzień Dobry!-powiedziała matka dziewczyny.
W tamtej chwili podbiegł lekarz Mateusz i porwał matkę Loli do oddzielnej sali.
-Czy pani jest matką Loli?
-Tak.
-Mam dla pani złe wiadomości.Pańska córka choruje na BIAŁACZKĘ...-ostatnie słowo podkreślił najbardziej.
______________________________________________________________
Trevor;
Chłopak przez którego Lola cierpiała.W ostatniej chwili zmienia się i staje się dla niej oparciem.Jego przyjaciółmi są ;Kuba , Maciek i Patryk.Wkrótce zacznie się przyjaźnić także i z Liamem.

Rolę Trevora zagra Liam Hemsworth;
 

 
-Dzięki , mam u Ciebie wielki dług- po chwili zbliżył się do Loli i przytulił.A ta zemdlała...Trevor szybko zareagował pod niósł i i położył na sofie.Po chwili Lola ocknęła się jej buzia wyraźnie była blada i pełna obaw.Chłopak usiadł koło niej odgarnął kosmyki włosów latające po buzi i zapytał;
-Nic Ci nie jest?Może trzeba do lekarza?-zapytał z opanowaniem lecz w głębi duszy bardzo się o nią martwił.
-Nie nic mi nie jest , głowa mnie boli.Czy możesz ze mną posiedzieć żeby mi nie było nudno...Proszę-mówiła lekko zmęczona Lola.
-Spoko-uśmiechnął się lekko-to co chcesz robić?
-No może zaśpiewasz mi coś?
-Oj...Ja śpiewać nie umiem.
-No proszę...-jej oczy rozszerzyły się , buzia była uśmiechnięta a głowa lekko podniesiona.
-Oj....jak tak ładnie prosisz to zaśpiewam ale co?
-No a co umiesz?
-No nie wiem...to zaśpiewam Ci piosenkę Rafała Brzozowskiego - Za mały świat.
-No to śpiewaj.
Nagle z jego ust wydobyły się prześlicznie zaśpiewane dźwięki które spowodowały że Lola patrzyła się na niego jak na gwiazdkę z nieba.Dźwięki rozchodziły się po pokoju.Po chwili zaczęła śpiewać także i ona.Wedy w pokoju było słychać dwa prześliczne głosy jeden wysoki drugi niski.Kompozycja pięknie pasowała do obu tych głosów.
Po zaśpiewanej piosence zadzwonił telefon Loli a był to Liam.

Rozmowa Telefoniczna;
L:Cześć.
Li:Cześć.Co porabiasz?
L:A nic ciekawego.
Li:Aham.Chciałem się zapytać kiedy będziesz u nas w naszej miejscowości...
Lrzyjadę na weekend.
Li:To dobrze.Całuję!
L:Ja też pa!
Lia!

-Kto to był?-zapytał zaciekawiony Trevor.
-Liam-zrobiło się jej słabo , upadła.Gdyby nie Trevor upadła by na ziemię.Wziął ją na ręce i zaniósł do pielęgniarki.

W gabinecie pielęgniarki;
-Co się dzieje?-zapytała pielęgniarka o imieniu Kattnis.
-Niedawno zemdlała a teraz zrobiło się jej słabo i cały czas kręci jej się w głowie-mówił zaniepokojony Trevor który dalej trzymał dziewczynę na rękach.
-Połoszysz ją tu-wskazała miejsce.
-Dobrze.
Pielęgniarka sięgnęła po swoje przedmioty i zaczęła badać Lolę po czym stwierdziła że musi jechać do szpitala...
__________________________________________________
Serdecznie dziękuję za tyle odwiedzin~!
2 234 / 25 ♥
__________________________________________________
 

 
Gdy doszedł , otworzył usta i chciał mówić , wtedy zjawił się przygnębiony Trevor , podbiegł do niego i powiedział;...
-Zmyślili to!-mówił Trevor ze spuszczoną głową.
-Ale jak to sam mówiłeś że uderzył Ciebie!-odezwał się jego kolega.
Liam stał i nic się nie odzywał.
-Czy tak było Liam?-zapytała nauczycielka.
Chwilkę powstrzymywał się od odpowiedzi lecz po kilku sekundach chciał powiedzieć że tak było wtedy znowu wtrącił się Trevor i powiedział;
-Tak to prawda!
-Liam?-powtórzyła nauczycielka.
-Takk-powiedział z lekkim zdziwieniem.
Po całej sprawie wszyscy się rozeszli lecz Liam i Trevor dalej tam stali.Nagle Liam podszedł do Trevora i spytał;
-Czemu tak postąpiłeś?
-A co nie mogę?-zapytał Trevor.
-No odpowiedz.
-No ...-trudno był się jemu przyznać-powiem prosto z mostu miałeś rację nie powinienem tak postępować.
-No to ok.Dzięki cześć!
Po tej rozmowie podszedł do Loli i razem wyszli z klasy.
Oboje zastanawiali się co będzie dalej.Myśleli jak będzie z ich związkiem , czy dalej się będą spotykać , czy warto?Panowała wielka cisza wtedy odezwała się Lola;
-Co teraz będzie?Czy będziemy się dalej spotykać?
-Sam nie wiem?-stanął na przeciwko niej-A chcesz?
-A ..ja nie wiem..Muszę się zastanowić-zaśmiała się.
-No to masz czas do kiedy chcesz-śmiali się oboje.
Po kilku godzinach spędzonych razem nadszedł czas rozłąki Liam musiał wracać do swojej szkoły a Lola do pokoju gdzie czekało na nią dużo książek.Oboje byli smutni lecz weseli tym że wszystko się wyjaśniło...
Następnego dnia wczesnym rankiem;
Do pokoju Loli zapukał Trevor;
-Cześć.Jak się czujesz?
-A spoko.A ty?
-Też.Nie przychodzę tutaj by pytać się co było zadane i czy jutro na dziewiątą.Tylko po to by Ciebie przeprosić.To ja okazałem się skończonym debilem a ty wcale nie jesteś nie ogarnięta , jesteś spoko.Przepraszam Ciebie za moje słowa jak i czyny czy wybaczysz?
-Jasne.Nie jesteś "skończonym debilem" tylko zbłądziłeś a teraz wszedłeś na dobrą drogę i nią podążaj.
-Dzięki , mam u Ciebie wielki dług- po chwili zbliżył się do Loli i przytulił.A ta zemdlała.
 

 
Zobaczyli się , Liam stał naprzeciwko Loli byli smutni i przygnębieni...Lola nie wytrzymała napięcia i przytuliła go mocno nagle podbiegł Trevor ten chłopak co kazał jej podłączyć sprzęt.
-Coś ty narobiła!Nic nie działa!Weź się dziewczyno OGARNIJ!O ile wiesz co to znaczy?!Ale obawiam się że nie.Masz nie po kolei w głowie!Lecz się.
Po tych ostrych słowach dziewczyna z płaczem wyszła z auli.
Liam podszedł do chłopaka , postrzelał kostkami i z pięści walnął go w buzię.Potem poszedł szukać Loli.Znalazł ją w damskiej łazience siedzącą na podłodze i zalaną gorzkimi łzami.Podszedł do niej , usiadł przytulił , otarł spływające łzy po policzkach i namiętnie pocałował.
Było tak samo jak wtedy gdy przyszedł do niej i spędzili całą noc razem.Nagle z za drzwi wyłonił się Trevor ze swoją bandą.Połowa zabrała chłopaka a Trevor wraz z Kubą , Patrykiem i Maćkiem ciągneli Lolę za długie lecz cienkie włosy .Dziewczyna zaczęła jeszcze bardziej płakać przez ból który zadawali jej Ci chłopcy.
Gdy byli w męskiej łazience popchnęli ją do toalety i spuścili wodę.
Ten numer był jednym z ulubionych numerów które robili tamci chłopcy.Nikt się tego nie obawiał oprócz nowych uczniów a szczególnie Pierwszo Klasistów którzy dopiero zaczynali naukę w tej szkole.Lola próbowała wydostać się z wody lecz nie mogła gdyż Trevor trzymał jej głowę i głośno się śmiał.Był to jeden z wielu najgorszych momentów w jej życiu.Nagle pojawił się Liam cały mokry tak samo jak Lola podbiegł do Trevora i popchnął na ścianę.Lola w tym czasie wstała i ocierała mokrą buzię i włosy.Podniosła się z ziemi i przyglądała zachowaniu chłopców.
-Po co to robisz?Ładnie to tak?Pytam się?-Mówił zdenerwowany Liam.
-Powie gdy puścisz.-Knuł Trevor.
-Myślisz że jestem głupi nie puszczę.
W tamtej chwili Lola podbiegła do chłopców i powiedziała;
-Przestańcie.Liam chodź nie rób tego , zostaw go w spokoju , nie ma sensu.
-Masz racje ale jak spróbuje Ci coś zrobić to powyrywam mu wszystkie zęby.
Wtedy puścił chłopaka.Lola wraz z Liamem wyszli a Trevor dalej tam był , siedział i rozmyślał a gdy ktoś się go pytał co ty tak siedzi odzywał się wulgarnie.
Gdy byli przy klasie Liam zapytał Lolę;
-Nic Ci nie jest?
-Nie-odpowiedziała zmęczona.
Wtedy dotknęła włosów i przełożyła je na bok.Zgarniając je wyleciała jej duża ilość włosów.Nie zwracała na to uwagi gdyż cieszyła się że jest przy niej Liam.Pamiętała że ją skrzywdził ale żyć bez niego nie mogła.Tak samo jak on.
Weszli do klasy trzymając się za ręce a tam stali koledzy Trevora którzy posyłali im złe spojrzenia.Nagle jeden powiedział;
-To on.On walnął z pięści w twarz.
-Co?-Powiedział Liam.
-Tak?Podejdź tu młodzieńcze.-Powiedziała nauczycielka.
Liam podchodził powoli oglądał się cały czas za siebie.Gdy doszedł , otworzył usta i chciał mówić , wtedy zjawił się przygnębiony Trevor , podbiegł do niego i powiedział;...
 

 
Po prostu odpuściła...Wszystko wtedy dla niej stało się łatwe , wiedziała w którą stronę ma iść i gdzie skręcić.Już nie błądziła.Szła odważnie , stawiała duże kroki , uśmiechała się i niekiedy smutniała.
Była już koło domu gdy nagle zjawił się Liam.Krzyczał i mówił.Lola nie odzywała się ani słowem.Weszła do domu zatrzasnęła drzwi i powędrowała na górę.Po paru minutach usłyszała głośne pukanie do drzwi.Nie otwierała.Chłopak pukał jeszcze bardziej.Ani drgnęła.
Aż wreszcie zaczął walić nogami i pięściami.Nie pomogło a wręcz zaszkodziło.Lola wreszcie zeszła na dół , otworzyła drzwi i krzyknęła;
-Nie masz po co tu przychodzić!I co łaskę mi zrobisz że przyjdziesz i postukasz w moje drzwi?Nie!A teraz wyjdź z tond nie chce Ciebie widzieć!-Mówiła ze złością ale i ze złamanym sercem.
Chłopak po tych słowach posmutniał , prawie miał łzy w oczach.Te słowa oznaczały że z nim zrywa a on głupi udowodnił jej że nie chce z nią być.Dopiero gdy wracał do domu zrozumiał że postąpił źle i musi to odkręcić.Było za późno dziewczyna nie chciała go widzieć ani patrzeć na niego.I tak upłynął miesiąc.Zaczęła się szkoła Lola chodziła do Liceum w Krakowie a Liam do Liceum niedaleko Krakowa.
Nie spotykali się lecz chłopak nie odpuścił.
Liam planował coś od dawna i wreszcie miał okazję.Był to trzeci miesiąc nauki czyli Listopad.W tym miesiącu miało się odbyć zebranie wszystkich uczniów z kilku szkół w tym szkoła do której uczęszczał Liam.
Godzina 9.00 zbierali się uczniowie.Lola stała samotnie w kącie wtedy podszedł do niej chłopak i zaczął mówić;
-Cześć-czy możesz podłączyć sprzęt tak by mikrofony działały.
-Hey.Jasne-mówiła zawiedziona.
-Tylko tym razem nic nie zepsuj-mówił zdenerwowany chłopak.
Przez te trzy miesiące nauki w życiu Loli wiele się zmieniło.Zamknęła się w sobie , nikomu nie wierzyła i była samotna.
Liam przez te miesiące stał się taki sam jak Lola nikomu nie wierzył , zamknął się w sobie i był samotny.
Gdy wszyscy zebrali się w auli szkoły zaczął się uroczysty apel z okazji Dnia 11 Listopada.Po krótkiej przemowie dyrektorki szkoły jak i uczniów zaczęło się przedstawienie.Lola nie występowała w nim gdyż jej nauczyciel uznał że się do tego nie nadaje.Liam lekko zdziwiony że nie zobaczył Loli w przedstawieniu stracił nadzieję że ją kiedyś zobaczy.I stało się coś czego nigdy nie zapomną oboje.Zobaczyli się , Liam stał naprzeciwko Loli byli smutni i przygnębieni...
__________________________________________________
Przepraszam że dopiero teraz.
 

 
Po kilku minutach oboje zeszli z konia , chwycili się za rękę i szli przed siebie...
Mieli dość całego świata i ciągłych sprzeciwień losu przeciw ich związkowi.Spacerowali bardzo długo , rozmawiali , śmiali się tak jak zawsze.Wszystko wydawało się takie proste i do zdobycia.Ta zakochana w sobie para miała wiele zmartwień lecz zapomniała o nich , bo są razem...Gdy ze sobą tak spacerowali Lola zapytała;
-Czy to prawda że twoi rodzice źle reagują na twoje zachowanie?
No wiesz czy są surowi?-Zapytała.
-No...Tak.Niestety , ale jakoś jest.-Mówił z zawiedzony.
-Aa.
Potem panowała ogromna cisza lecz cieszyli się że mogą być ze sobą i spacerować po prześlicznych łąkach , trzymając się za rękę.Niestety ta cisza nie panowała zbyt długo.W pewnej chwili nadjechała Emili na motorze.Krzyknęła;
-Liam!Chodź chcę się Ciebie coś spytać...
Chłopak posłuchał prośby dziewczyny i poszedł zostawiając Lolę samą.Podchodził powoli , po cichu i jakby był zadowolony.
Gdy był koło niej dziewczyna zapytała;
-Chcesz się przejechać?-Zapytała z nadzieją że się skusi na jazdę na motorze.
-A spoko.Powiedz mi co i jak.-Mówił zachwycony propozycją dziewczyny.W tej chwili nie obchodziła jego Lola lecz motor na którego miał za niedługo wsiąść.
Emili tłumaczyła Liamowi jak ma postępować...Nauczyła go odpalać motor jak i jeździć.
Biedna Lola czekała z nadzieją że Liam z powrotem do niej przyjdzie .Minęło 30 min. on dalej rozmawiał z Emili.Minęło 45 min. czekała.On wsiadał na motor , odpalił go powiedział do Emili by wsiadła i odjechali.Jeździli dookoła aż wreszcie pojechali daleko i Lola ich nie widziała.Rozpłakała się , zawiodła się , upadła na ziemię.Gorzkie łzy spływały jej po policzkach.Chodziła w kółko , nie wiedziała w którą stronę ma iść do domu , biegała , chodziła , szukała , śmiała się , płakała.Miała wszystkiego dość , chciała zrobić sobie krzywdę , cierpiała wtedy przypomniała sobie o babci która tak niedawno zmarła...Jeszcze bardziej płakała.Jej oczy robiły się czerwone , policzki czerwieniały od przemęczenia , nogi były jak z waty , łzy które miały wielką przyczynę stawały się coraz bardziej czerwone i szybko spływały po bladej twarzy która była czerwona.
Nastała godzina 21.00 Lola wciąż tam była położyła się patrzyła w niebo i zastanawiała się jaki jest sens życia;
"Życie jest po to by cierpieć , przeżywać wesołe lub smutne momenty"-Myślała.
Nie myliła się podniosła się , otarła łzy z bladej buzi i ruszyła poszukiwać drogi do domu.Po prostu odpuściła...
  • awatar ZakochAnna ♥: masz swietny blog i opowiadania... aż zazdroszcze!.. Masz więcej komów ode mnie.. bosko ci idzie prowadzenie bloga na pingerze :) pozdrowienia
  • awatar Cień Nocy: fajne opowiadanie, trochę nie rozumiem zachowania Liama... przeprasza ją, a za chwilę o niej zapomina :/
  • awatar Zakątek Przyjaciół :): oh, jejkum:O
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (39) ›
 

 
-O pięknie czyli Ciebie okłamał.Jak smutno...
Lola poszła do swojego pokoju smutna i zawiedziona.Myślała że Liam jest z nią szczery.A tu proszę okazuje się że okłamał ją.
Tymczasem u Liama;
Dochodził do domu gdy z korytarza wyłonił się ojciec chłopaka zaczął krzyczeć;
-Co ty sobie wyobrażasz?Myślisz że możesz sobie tak wychodzić bez pozwolenia do dziewczyny?
-Jaaa...Skąd wiesz że byłem u dziewczyny?-Zapytał zdziwiony Liam.
-Nieważne.Usłyszę odpowiedź?
-Musze mówić?
-Tak!I to szybko!
-Poszedłem tam by ją pocieszyć...Zmarła jej babcia.-Kłamał ale gdyby powiedział prawdę nie miał pojęcia co by się stało.
-A więc to jej wina?
-Nie to moja wina ja poszedłem do niej nie ona do mnie.
Po tych słowach ojciec Liama poszedł do domu.Wtedy podbiegła matka;
-Co ty u niej robiłeś?Przecież jest tu Emili jak tak możesz?
-Normalnie w końcu to wszystko przez nią.-Odpowiedział i poszedł do koni.
W domu Loli;
Dziewczyna siedziała w pokoju , nie mogła znaleść sobie miejsca.Chodziła w tą i z powrotem , siedziała , stała , klęczała , leżała , myślała i marzyła.
Myślała by pójść do Liama i zapytać go czy naprawdę tak jest.Ubierała już buty gdy głos matki ją zatrzymał;
-Córuniu...Bardzo Ciebie proszę możesz zostać w domu?Został tylko miesiąc i musisz się zastanowić gdzie chcesz chodzić do Liceum...
-No dobrze.-Ze spuszczoną głową poszła z powrotem na górę , wyjęła laptop zaczęła przeglądać.
Natknęła się na Liceum o nazwie "VIII Prywatne Akademickie LO, Kraków" bardzo się jej ono spodobało zeszła do mamy i spytała;
-I co powiesz na to liceum?
-Świetne!A ile trzeba zapłacić za czesne?
-Ymm...o mam 550 zł za miesiąc.I jak jest w Krakowie.
-No może być...Parę kilometrów od nas.Jeszcze tylko zapytamy taty i już.
-No to spoko mogę iść?
-Jasne!
Nauka zbliżała się wielkimi krokami a Lola zapatrzona w teraźniejszość nie zdawała sobie sprawy z tego że za niecały miesiąc koniec wakacji i zaczyna się nauka.
Postanowiła iść do Liama.Jak pomyślała tak zrobiła.Szła szybko , chciała być jak najszybciej , by go przytulić i wyszeptać mu do ucha dlaczego nie powiedział jej że jego rodzice są tacy surowi jak to mówiła Emili.
Była już przed drzwiami a nagle Liam przyjechał na koniu , zszedł z niego , chwycił za rękę , posadził na swoim koniu i pojechał.
Jechali dość krótko gdy zatrzymali się Lola nie mogła uwierzyć że w ogóle wsiadła na konia i nie spadła.Po kilku minutach oboje zeszli z konia , chwycili się za rękę i szli przed siebie.
__________________________________________________
Jeśli pojawią się błędy serdecznie przepraszam
 

 
Nagle ktoś zapukał do pokoju Loli...Chwycił za klamkę , otworzył drzwi i wyłonił się... tato Loli.Po krótkiej ciszy odezwał się;
-Co wy tu robicie?-Chciał dokończyć lecz Lola przerwała mu.
-Ja wytłumaczę...My..-Chciała powiedzieć lecz nie mogła nic z siebie wydusić aż nagle Liam pomógł.
-Może ja powiem.-Mówił Liam do Loli.
-Jasne.-Powiedziała i odsunęła się do tyłu.
-Ja bardzo przepraszam to ja przyszedłem do pańskiej córki w nocy i się zasiedziałem mam nadzieję że nic się nie stanie.
-Jasne że nie.Schodźcie na śniadanie.
Lekko zdziwieni zeszli na dół na śniadanie po prośbie ojca Loli.
Przy śniadaniu panowała lekka cisza lecz nie przeszkadzało to nikomu.Lola i Liam cały czas patrzyli na siebie.Robili to niewidzialnie by nikt nie zobaczył.Dziewczyna nie była już tak bardzo smutna wręcz przeciwnie bo była wesoła dzięki Liamowi.Mimo że skrzywdził ją tym nie czuła do niego żalu.Tak jak i Liam chciała by był przy niej cały czas.Lecz nie mógł , musiał iść do domu i wytłumaczyć swoje zachowanie gdyż jego rodzice byli strasznie stanowczy i prawie na nic mu nie pozwalali wszystko robił w tajemnicy przed nimi.Mimo że bardzo ich kochał i nie chciał ich okłamywać nie chciał żyć w zamknięciu jak zwierzęta w zoo.O surowości jego rodziców nie wiedziała Lola.Wreszcie nadszedł czas by się pożegnać on jak i ona mieli swoje sprawy które musieli w tym dniu zrealizować.Lola odprowadzając Liama nie chała puścić jego ręki trzymała mocno a gdy doszli do miejsca w którym mieli się rozstać przytuliła go mocno.
Byli smutni i zawiedzeni że ten czas tak szybko minął.
Gdy chłopak poszedł do domu Lola również poszła do domu.Gdy doszła
poszła pędem na górę wtedy natknęła się na Emili.Lekko zdziwiona zapytała;
-Co ty tu robisz?
-Nic takiego.Twój tato mnie tu wpuścił.Chciałam Ci tylko powiedzieć że rodzice dowiedzieli się że nocował u Ciebie.A tak z ciekawości wiedziałaś że rodzice Liama są surowi?-Mówiła Emili.
-Nie!
-O pięknie czyli Ciebie okłamał.Jak smutno...
__________________________________________________
Mam nadzieję że się spodoba postaram się jeszcze napisać jeden dzisiaj.
Mam wielką prośbę przeszłam do II etapu konkursu i bardzo potrzebne są mi wasze głosy.Więc jeśli chcesz bym przeszła dalej głosuj na numerek 1 ; http://kochamviolette0.pinger.pl/m/20654122
Serdecznie dziękuję że na mnie głosowaliście <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (37) ›
 

 
A więc najpierw zacznę od Loli;

Jest przeciętną dziewczyną której zmarła babcia.Jej życie jest niezbyt ciekawe.Lecz gdy spotyka Liama jej życie się zmienia i staje się inną osobą.
Jak ona wygląda?Zastanawiałam się trochę i aż wreszcie wybrałam odpowiednią osobę do tego opowiadania;

Miley Cyrus <za młodu>


Liam;
Osoba która jest bogata i ma wszystko czego zapragnie.Jest wielkim
flirciarzem lecz gdy spotyka Lolę ustabilizuje się i będzie z nią do końca lecz czy na pewno?
A teraz jak wygląda Liam?

Joshua Bowman


Osoby te które grają główne role w moim opowiadaniu nie są wybrane tylko dlatego że np.do siebie pasują.Zostały wybrane gdyż najlepiej pasują do opowiadania.
__________________________________________________
Postaram się teraz dodawać rozdziały 2 razy na dzień przynajmniej się postaram gdyż chcę już nawiązać do świąt : ))
 

 
Przy tych słowach Lola rozkleiła się i mocno do niego przytuliła...
Wtedy on zobaczył plaster na jej ręce i spytał;
-Co Ci się stało?
-Nic takiego.-Opuściła głowę.Źle się czuła okłamując go.
-Wiem że kłamiesz powiesz mi co się z tobą przez ostatnie dni dzieje?
-Nie wiem...
-Proszę.Ja jestem z tobą szczery.Możesz mi zaufać...
-No dobrze.Kilka dni temu zmarła mi babcia.Bardzo ją kochałam.Była moją przyjaciółką ja i najukochańszą babcią...Gdy ciebie jeszcze nie było wzięłam żyletkę...i...pocięłam się...-Powiedziała a potem wzięła wielki oddech.
-Co???Ja nie wiedziałem że zmarła Ci babcia.Współczuję.Ale dlaczego się pocięłaś?-Zapytał zaniepokojony.
-Musze mówić?-Zapytała z nadzieją że nie będzie musiała mówić o tym co się stało.
-Proszę.
-No dobrze.A wiec jak poszedłeś byłam strasznie smutna i w ogóle...
Gdy byłam już w domu sięgnęłam po żyletkę i zrobiłam jedną kreskę przez to że nie wytrzymałam bólu który mi sprawiłeś...-Mówiła ze smutkiem.
-Czyli przeze mnie.Głupek ze mnie że Ciebie wtedy zostawiłem...
-Nie obwiniaj się.To ja się pocięłam nie ty.
Przytulił ja mocno i nie chciał puścić.Lola się rozpłakała.Wtedy on podniósł swoją rękę i skierował ku jej twarzy.Delikatnie wycierał łzy które spływały jej po policzku.Wreszcie odgarnął jej włosy z głowy i zbliżał się do jej twarzy.Robił to powoli , chciał by ten pocałunek był wyjątkowy.Po chwili ich usta zbliżyły się do siebie i pocałowali się.
Nagle z za drzwi wyłoniła się Emili i wrzasnęła;
-Dosyć!Liam dlaczego mi to robisz?-I wyleciała ze łzami w oczach które nie były szczere.
-Co jej jest?-Zapytała Lola.
-Nie wiem.-Chciał za nią pobiec lecz nie zrobił tego.Wolał zostać z Lolą.
Siedzieli koło siebie całą noc gadali , śmiali się po cichu , żartowali mówili różnych rzeczach.Nikt z niech nie zasnął mimo że Loli kleiły się oczy i tak siedziała dalej przytulona do Liama.Nastał ranek a oni nadal rozmawiali.
Nagle ktoś zapukał do pokoju Loli...Chwycił za klamkę , otworzył drzwi i wyłonił się...
__________________________________________________
Jak myślicie kto to będzie?Mam pomysł...Chcecie wiedzieć jak wyglądają bohaterowie opowiadania?Piszcie w komentarzu kto to ma być;
-Liam np.Liam Hemsworth za młodu
-Lola np.Miley Cyrus za młodu
Wybór należy do was...
 

 
Była to droga na której nie jeździły auta lecz nagle z za rogu wyjawił się samochód , stanęła w jego kierunku czekała na to aż samochód w nią wjedzie...Auto było coraz bliżej a ona coraz bardziej płakała i płakała.Gdy samochód był przed nią zatrzymał się.A z niego wysiadła dziewczyna która pocałowała Liama.;
-No i co powiesz zołzo?Smutno co?Przestań zgrywać taką niewinną dziewczynę i zostaw mi Liama!-Mówiła ze złością.
-Co weź się ogarnij dziewczyno!Masz nie po kolei w głowie!-Otarła łzy i ruszyła w stronę swojego domu.
Emili stała i patrzyła się na nią ze złością.Lola z każdym krokiem była coraz dalej a Emili coraz weselsza.
W tym czasie u Liama;
"Co ja zrobiłem!Po co poszedłem!?"-Myślał.
Wiedział że postąpił źle i nie mógł wybaczyć sobie że zostawił ją samą.Tak jak Lola szedł do domu.Aż nagle podjechała Emili i chłopak wsiadł do samochodu który prowadziła jej opiekunka.

Lola była już w domu , miała dość problemów i chciała po prostu ...Umrzeć.Na początku gdy przyszła ruszyła w stronę łazienki wzięła do ręki żyletkę i zamknęła się w pokoju , usiadła na łóżku , przyłożyła żyletkę do ręki...
Minęła minuta a ona trzymała żyletkę i płakała trzymała i trzymała aż przejechała żyletką po ręce...Wtedy zobaczyła krew lejącą się z jej ręki.Chwyciła za chusteczki i wytarła krew spływającą po całej ręce.Płakała coraz bardziej łzy i krew mieszały się razem.Dziewczyna była smutna jak i zdenerwowana.Po kilku minutach poszukała plastra i zakryła ranę , otarła łzy i położyła się do łóżka.
Gdy była godzina 20.00 ktoś zapukał do okna.Był to Liam.Nie chciała otworzyć mu drzwi.Na dworze padał deszcz a on moknął.Stał i pukał w okno...Czekał tak do 21.00 i wreszcie poddał się i poszedł ale Lola otworzyła drzwi i krzyknęła do niego;
-Liam!
On zareagował i szybko podbiegł do dziewczyny a on wpuściła go do środka...Wtedy zaczęła się rozmowa;
-Cześć.-Powiedziała.
-Cześć.-Powiedział Liam.-Słuchaj ja przepraszam że się z nią całowałem , przepraszam że poszedłem , przepraszam że jestem.
Przy tych słowach Lola rozkleiła się i mocno do niego przytuliła...
__________________________________________________
Z okazji Mikołajek wszystkim życzę fajowskich prezentów!
A teraz bardzo proszę jeśli lubisz mój blog i chętnie go odwiedzasz bardzo proszę zagłosuj na mnie w konkursie;
http://kochamviolette0.pinger.pl/m/20635290 jestem numerkiem 9
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (37) ›
 

 
Zbliżała się do nich.Położyła torebkę z psem na ziemi i biegła w stronę Liama po czym rzuciła się na niego i pocałowała go w usta...
Lola była zasmucona i zdziwiona zachowaniem dziewczyny.Po kilku sekundach poszła z powrotem do domu.Miała ochotę się rozpłakać ale powstrzymała swoje łzy.Liam chciał pobiec za dziewczyną
lecz ta druga nie dała mu szansy ;
-Co ty robisz dziewczyno!?Puść mnie...!-Wykrzyczał.
-Co?Nie pamiętasz mnie?-Mówiła zasmucona.-Jestem Emili córka twojej mamy przyjaciółki.Bawiliśmy się kiedyś razem...
-O matko!To ty?-Zapytał zdziwiony.
-Tak.
-Przepraszam!Ale to moja dziewczyna muszę za nią pobiec.
-Idź.
"Niech sobie biegnie i tak będzie mój"-Myślała Emili.
Chłopak dogonił Lolę lecz ta nie chciała z nim rozmawiać.Nie powstrzymała łez i rozpłakała się.Chciała być jak najdalej od niego , by przytuliła ją kochana babcia lecz nie może...Liam nie dał jej spokoju gdy zobaczył łzy na twarzy dziewczyny pomyślał że musi przechodzić trudny okres w swoim życiu i to co się stało wcale jej nie pomogło.Obrucił ją w swoją stronę popatrzył prosto w oczy i przytulił.Lola wyrywała się mimo jej zachowania nie chciała by ją puszczał przy nim czuła się bezpieczna lecz nie wiedziała czy może mu zaufać.;
-Przepraszam!Ta dziewczyna to jest córka mojej mamy koleżanki i chyba przyjechała na kilka dni.Kiedyś jak byliśmy mali to bawiliśmy się razem.Nie powinna mnie całować...
-Ty mnie przepraszasz...To dlaczego ty też się z nią całowałeś?Czemu nie odsunąłeś jej od siebie?-Mówiła zapłakana Lola.
-Ja...
-No właśnie.-Wtedy nie dała mu skończyć i wyrwała się z objęć Liama.
-Prawda.Wszystko co mówisz to prawda!-Mówił na głos i szedł w jej stronę.-Przepraszam!Przepraszam!Wybacz mi.
-Nie!-W głębi duszy wierzyła że kiedyś wybaczy bo bez niego nie wyobraża sobie życia.To on zapełnił pustkę w sercu po odejściu babci , to on sprawił że się uśmiechała , to on sprawił że płakała...
-Co mam zrobić żebyś mi wybaczyła?
-Odejść.-Powiedziała z rozdartym sercem i właśnie wtedy chłopak odpuścił a ona się załamała zaczęła szlochać , stanęła na środku ulicy nie zważając na nic , po prostu stała i płakała.Była to droga na której nie jeździły auta lecz nagle z za rogu wyjawił się samochód , stanęła w jego kierunku czekała na to aż samochód w nią wjedzie...
  • awatar Zakątek Przyjaciół :): świetne! wpadłam na pomysł że też coś na pisze, ale nie miłosnego nie ukradnę pomysłu! :*
  • awatar I want You ♥: Bardzo szybki przebieg wydarzeń. Mam wrażanie że Liam i Lola tak naprawdę nić o sobie nie wiedzą oprócz wyglądu i hobby.
  • awatar ZakochAnna ♥: zazdroszcze bloga ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (41) ›
 

 
Starać się czy odpuścić...-Myślał Liam.

Następnego Dnia;

"Powiem jemu co czuję."-Myśli Lola.
"Powiem jej co czuję."-Myśli Liam.
Wtedy Liam wyszedł z domu lecz został zatrzymany przez mamę.;
-Gdzie idziesz?-Zapytała.
-Do koleżanki.-Trochę się zawstydził gdyż z mamą o takich tematach nigdy nie rozmawiał.Więc nie chciał nic mówić.
-Tylko wróć przed obiadem.Przyjadą goście , a tak mianowicie to mojej koleżanki córka jest w twoim wieku.Będzie u nas trochę mieszkała.
Gdy mama mówiła ostatnie zdanie Liam go nie usłyszał gdyż wyszedł już z domu.
Droga była długa lecz szło mu się na prawdę szybko.W myślach myślał co ma jej powiedzieć;
"Cześć mam dla ciebie pewną wiadomość...NIE!"
"Hej.Czy możesz gdzieś wyjść?...O tak to powiem!"
"Mam Ci coś ważnego do powiedzenia...Niech będzie"
"Zakochałem się w Tobie..Gdy Ciebie widzę cieszę się , gdy widzę twój uśmiech uśmiecham się , mam taką nadzieję że ty też to coś czujesz i coś z tego będzie...O i to jest to!"
Gdy Liam był w drodze Lola wyszła z domu i ruszyła w jego kierunku.
Chłopak był już niedaleko więc spotkali się koło domu dziewczyny.
-Mam Ci coś ważnego do powiedzenia.-Powiedzieli oboje.
-Mów pierwszy.-Powiedziała Lola.
-A więc...-Uśmiechnął się.-Zakochałem się w Tobie..Gdy Ciebie widzę cieszę się , gdy widzę twój uśmiech uśmiecham się , mam taką nadzieję że ty też to coś czujesz i coś z tego będzie.-
-Niesamowite!-Powiedziała zdziwiona dziewczyna.
-Coś nie tak przepraszam jeśli nie dam Ci spokój...
-Nie wręcz przeciwnie , też mi się podobasz i też miałam Ci to powiedzieć...Bardzo się cieszę.
Oboje cieszyli się z biegu wydarzeń.Spodziewali się czegoś gorszego lecz wyszło inaczej.
-Idziemy gdzieś?-Zapytał Liam.
-A gdzie chcesz iść?-Zapytała Lola.
-Może pójdziemy do mnie...Nie bój się tym razem nie będziemy jeździć na koniach.-Uśmiechnął się.
-No okey.Ale co będziemy robić?
-Coś wymyślę.
I tak rozmowa im się kleiła.Gdy doszli do domu Liama zobaczyli dziewczynę wysiadającą z samochodu.Miała w ręce torebkę a w niej psa.Ubrana była cała na różowo.Zbliżała się do nich.Położyła torebkę z psem na ziemi i biegła w stronę Liama po czym rzuciła się na niego i pocałowała go w usta...
__________________________________________________
Postaram się jeszcze dziś zmienić wygląd bloga ale nie wiem czy dam radę...
 

 
Dziewczyna zaczęła krzyczeć... wtedy mężczyzna zamknął Loli buzię by nikt jej nie usłyszał jak woła o pomoc.Wtedy z ukrycia wyłonił się Liam.Zareagował szybko.Podbiegł do dziewczyny następnie walną pięścią w buzię tego kto chciał coś zrobić Loli.Dziewczyna była przestraszona i szybko chwyciła za telefon i zadzwoniła po policję.Jednak gdy wybierała numer nagle podbiegli do niej chłopcy ze starej klasy;
-Nie dzwoń na policję!-Powiedział jeden.
-Dlaczego nie?-Zapytała Lola.
-No bo nie.To jest Ksawery.Zobacz.-Mówił do niej.
Dziewczyna podbiegła do chłopaka pobitego przez Liama i ściągnęła z niego czapkę.Okazało się że to jej kolega z klasy.
-Czemu to zrobiliście?-Zapytała gdyż nie rozumiała postępowania chłopaków.Liam stał na boku i nic się nie odzywał.
-Zrobiliśmy to dla żartów ale jest jeden powód dla którego tu jesteśmy.-Odpowiedział Ksawery który powoli podnosił się z ulicy.
-Jaki?
-Otóż taki że ....Mi się podobasz.Nie wiedziałem w jaki sposób Ci to powiedzieć.
Liam zdenerwowany poszedł.
-Co?Teraz mi to mówisz?-Mówiąc odchodziła.
-Ale czekaj.-Mówił Ksawery.Złapał ją za rękę.-Przecież podobam się tobie i ja?Prawda?
-Grubo się mylisz kochany!Podobałeś....-Gdy skończyła pobiegła za Liamem.
Chłopak był już daleko więc biegła.Gdy znajdowała się koło Liama zatrzymała go i powiedziała;
-Przepraszam Ciebie za nich.Nie powinni tego robić jaki i mówić.
-Za co mnie przepraszasz?Przecież nie masz za co.
-Ale jest.Wiem to głupio zabrzmiało z ich strony...
-Dobrze.Czemu tak wcześnie wyszłaś z klubu?
-Nudziło mi się.
-Trzeba było potańczyć np. ze mną-Uśmiechną się.
-No fakt ale nie mogłam.-Posmutniała.-A czemu ty poszedłeś za mną?
-Żeby obronić Ciebie w takiej sytuacji która okazała się żartem.-Uśmiechną się.
Rozmawiali tak aż doszli do domu Loli.Wtedy pożegnali się.
Liam poszedł w swoją stronę a dziewczyna do domu.Cieszyła się że ma przy sobie kogoś kto będzie ją wspierał.Lecz bała się mu zaufać.
Weszła na górę , sięgnęła po pamiętnik , usiadła wygodnie na łóżku i zaczęła pisać w pamiętniku;
"Drogi pamiętniku dzisiejszy dzień był niesamowity.Uświadomiłam sobie że Liam nie jest kolegą tylko kimś więcej...<3"

Tymczasem u Liama;

Głupek ze mnie myślałem że ona będzie moją dziewczyną a tu tymczasem wyskakuje głupek i mówi że lubi ją inaczej...Starać się czy odpuścić...-Myślał Liam.
__________________________________________________
I jak?Z okazji że zbliża się Boże Narodzenie postaram się pisać bardziej świąteczniej...Oraz możliwe że zmienię wygląd bloga <3
  • awatar I want You ♥: Jak na razie opowiadanie nie robi na mnie wielkiego wrażenia... no ale to dopiero 7 rozdział ;) Jak coś to nie bierz tego komentarza do siebie. Po prostu jestem wybredna i przeczytałam wiele fantastycznych książek.
  • awatar SZALOOONA TRUSKAFECZKA ;3: świetne !!
  • awatar BloonynaaA: Super:) już się nie mogę doczekać:) :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (32) ›
 

 
Dziewczyna była wzruszona i szybko uciekła do łazienki... Nie wiedziała co ma zrobić gdyż nikt jej nigdy nie robił niespodzianek.
Załamany Liam myślał że dziewczynie nie spodobała się niespodzianka poleciał za nią do łazienki.Gdy wszedł zobaczył Lolę która szła do niego i przytuliła mocno .Chłopak widzący uśmiechniętą twarz dziewczyny zdał sobie sprawę że podobało się jej to , więc przytulił ją.
Gdy wyszli z łazienki zobaczyli wmurowanych gości którzy nie wiedzieli co mają zrobić.Więc Lola wzięła mikrofon od DJ i przemówiła;
-Przepraszam was za zamieszanie a zarazem dziękuję za przybycie.
Bardzo się ciesze że mogę tu z wami być.-Uśmiechnęła się.
Jak przestała mówić wszyscy klaskali.Potem podchodzili do niej i przywitali się z "GWIAZDĄ" tej imprezy.
Wszyscy się świetnie bawili z wyjątkiem Loli.Siedziała cały czas na krześle i piła sok bananowy który był jej ulubionym.
Praktycznie co parę minut podchodził do niej Liam , wesoły i chcący się bawić.Lecz on jej nie rozumiał.On mógł się bawić , mógł być wesoły w każdym momencie swojego bajkowego życia , mógł poświęcić 10 minut na jedną przyjaźń , na jedno spotkanie z bliską mu osobą , Lola już nie.Właśnie z tego powodu było jej smutno.Bo tęskni a chciała by zapomnieć , nie może.Chce być obojętną lecz jest.Móc spędzić 5 najcudowniejszych minut swojego życia a potem je zapomnieć jak gdyby nigdy nic.Siedziała i siedziała aż stwierdziła że nie ma po co tu siedzieć , więc niewidzialne wyszła.Nic ani nikt nie zauważył tego , nawet chłopak który zorganizował to dla niej.Lecz po pięciu minutach Liam poszedł zobaczyć jak się miewa Lola ale jej już nie było.Szybko wyszedł z klubu i podążał za nią w ukryciu.
Lola szła załamana , smutna i przygnębiona...Co pięć kroków obracała się do tyłu bez powodu.Chodziła sobie wszędzie.Była na targowisku , w parku , na placu zabaw , koło marketów.Chodziła po całym mieście.Aż wreszcie postanowiła iść do domu była około 21.15 , znajdowała się daleko od domu i czekała ją daleka droga.Szła
spokojnie nie wiedząc o tym że Liam szedł cały czas za nią.Chłopak , nie spuszczał jej z oka.Chciał się ujawnić lecz nie mógł.
Byli już prawie pod domem Loli gdy na drogę wyskoczył tajemniczy mężczyzna z zasłoniętą twarzą.Dziewczyna zaczęła krzyczeć...
__________________________________________________
Przepraszam za błędy jeśli się pojawią
 

 
Gdy była w domu wparowała do pokoju , chciała się zamknąć lecz ktoś przytrzymał drzwi...była to mama która była zmęczona zachowaniem córki.Zaniepokojona zapytała;
-Co się stało?
-Nic...-Lola rozpłakała się.
-Jak nic jak płaczesz coś musiało się stać.
-Stało się coś co się już niestety nie odstanie.-Podeszła do mamy i przytuliła ją mocno.
-Chodzi ci o babcię , córuniu?-Zapytała z nadzieją na pełną odpowiedź.
-Tak.Dzisiaj wynosili rzeczy z domu babci.
-Smutno...-Gdy to mówiła sama się rozpłakała.
-Mamo nie płacz.-Mówiła zalana łzami dziewczyna.
-To ty tez nie płacz.-Przytuliły się ponownie.
Gdy troszkę czasu upłynęło matka i córka położyły się i zasnęły.
***
Następnego dnia gdy Lola wstała mamy przy niej nie było.Rozsmuciła się.Nagle przypomniała sobie o Liamie i o tym jak go wczoraj potraktowała.Chciała do niego przyjść i przeprosić za jej zachowanie i wytłumaczyć mu dlaczego tak postąpiła ale powstrzymała się gdyż nie chciała poruszać tematu dla niej bardzo trudnego.
Gdy zeszła na dół usłyszała wołania taty;
-Lola podejdź tu na chwilkę.-Krzyczał ojciec.
Dziewczyna natychmiast do niego podbiegła.Okazało się że tato wołał ją gdyż ktoś po nią przyszedł był to Liam.Gdy go zobaczyła jej a zarazem jego oczy błyszczały jak kryształy.Podeszła do niego i powiedziała;
-Cześć.
-Cześć.Nic Ci nie jest?Nic cie nie boli?-Zapytał troskliwie.
-Nie.Nic mi nie jest ani nic mnie nie boli.Nie musisz się przejmować.
Po co przyszedłeś?
-By się spytać jak się czujesz.-Odpowiedział.
-Nie mów mi tylko że przyszedłeś by się zapytać jak się czuję?-Zaśmiała się Lola mówiąc to.
-No tak.-Powiedział choć sam w to nie wierzył.-Idziesz gdzieś?Jak nie to przejdziemy się?
-Nie mam żadnych planów a więc dobrze.Poczekaj chwilkę ubiorę się i pójdziemy.
Gdy on był na dole a ona u góry oboje myśleli o sobie nawzajem.
Oczami Loli;
Bardzo miło z jego strony że przyszedł.
Oczami Liama;
O...jak dobrze że się zgodziła.Myślałem że nie chce mnie widzieć.
Jak dziewczyna uczesała się przebrała w inne ciuchy zeszła na dół i razem wyszli.Lola zapomniała o całym świecie.Tak samo jak Liam.
Byli tylko oni.
Liam przygotował do Loli niespodziankę o czym ona nie wiedziała.Dlatego też prowadził ją w stronę przyjęcia.Idąc rozmawiali o różnych tematach np;Ulubiony kolor , zwierze , piosenka.Mówili o takich rzeczach które im się podobają gdyż chcieli się bliżej zapoznać.Z biegiem rozmowy byli coraz bliżej klubu w którym znajdowali się goście czyli znajomi i przyjaciele Liama i Loli.Jak byli przy klubie Liam powiedział;
-Chodź tu.-I skierował się w kierunku wybranego przez siebie klubu.
-Nie.-Powiedziała.
-No proszę.-Był zdenerwowany gdyż myślał że niespodzianka nie wypali.
-No dobra ale na chwilkę ok?
-Jasne.
Gdy weszli do środka panowała cisza aż wreszcie przyjaciele wyskoczyli z ukrycia i krzyknęli jak na niespodziankę przystało.Dziewczyna była wzruszona i szybko uciekła do łazienki...
__________________________________________________
Prz okazji polecam bloga http://slonko1036.pinger.pl/
 

 
Uderzyła się w głowę i straciła przytomność... Liam wziął ją na ręce i zaniósł do swojego domu.Sam nie wiedział co ma zrobić dlatego o pomoc zapytał mamę.Był zdenerwowany i obwiniał się.Po paru minutach Lola ocknęła się.;
-Gdzie ja jestem?-Zapytała Lola.
-U mnie w domu.-Powiedział zaniepokojony chłopak.
-A co ja tu robię?
-Straciłaś przytomność bo spadłaś z konia.Nic Ciebie nie boli?-Zapytał z troską.
-Nie ale źle się czuję.Pójde do domu.
-Nie musisz.
-Ale wolę iść do domu.
-No dobra ale odprowadzę Ciebie.
-Spoko.
Gdy Lola wstała wyszli oboje z domu i ruszyli w kierunku jej domu.
Oczami Liama;
Matko co ja zrobiłem!Teraz jeszcze będzie się na mnie wyżywać i nie będzie chciała mnie widzieć...
Oczami Loli;
Jaki on opiekuńczy.Nie spodziewałabym się tego po nim...

Szli sobie , rozmawiali , śmiali lecz w pewnym momencie Lola zamilkła.Nic nie mówiła gdyż przechodzili koło domu babi.Wynosili wtedy jej rzeczy.Ona sama już wcześniej wzięła ze sobą coś co o niej będzie jej przypominać.Dziewczyna pobladła i jej oczy były zalane łzami.;
-Ja pójdę dalej sama.-Odezwała się.-Pa.
-Ale dlaczego...?-Nie mógł dokończyć gdyż ona pobiegła.
Biegła szybko gdyż nie chciała by ktoś zobaczył że płacze.Gdy była w domu wparowała do pokoju , chciała się zamknąć lecz ktoś przytrzymał drzwi...
 

 
Potem zamknęła je do końca aż wreszcie serce przestało pracować i zmarła.Lola wpadła w rozpacz , panikowała , krzyczała , płakała...Aż w końcu podniosła telefon i zadzwoniła do mamy.
Rozmowa telefoniczna;
Mama;Halo?
Lola;Mamo , babcia zmarła przyjedź tu nie wiem co zrobić.-Płakała.
Mama;Co?Zaraz tam będziemy...

Nagle cały jej świat runął i życie przeleciało jej przed oczami.Piękne , wesołe chwile spędzone z babcią na zawsze zostaną w jej pamięci.
Przytuliła ostatni raz babcię potem przyjechali rodzice.Ubrali babcię w ładne ubranie , włożyli do torebki rzeczy które najbardziej kochała i uwielbiała.Te chwile dla wszystkich były bardzo ciężkie lecz dla Loli było to jak zakończenie wszystkiego dobrego...
***
Gdy wrócili do domu dziewczyna zamknęła się w pokoju , płakała.Aż wreszcie nastała noc i zasnęła.Drugiego dnia nie miała ochoty nigdzie wychodzić lecz wyszła szła w stronę domu swojej babci.Szła powoli wtedy podbiegną do niej Liam ten chłopak co złapał ją w ramiona ja potknęła się. ;
-Cześć.-Powiedział Liam jego oczy błyszczały jak nigdy dotąd.
Lola nie odzywała się po prostu szła na przód.
-Ej no co jest , nie przywitasz się?-Powiedział jeszcze raz z nadzieją że usłyszy odpowiedź.
-Cześć.-Powiedziała cicho i ze smutną minką
-Co Ci jest?-Zapytał z nie pokojem.
-Nic.-Rozpłakała się.
Wtedy chłopak przybliżył się i przytulił a ona wtuliła się w niego jak w ciepły kocyk.
-Nie będę Ciebie męczył jeśli nie chcesz powiedzieć to spoko.Najwidoczniej masz powód.Może pójdziesz gdzieś ze mną?Poprawię Ci humor...
-Mogę iść ale humor mi się nie poprawi.-Powiedziała zawiedzona.
-No okey.Ale jeszcze zobaczymy...-Powiedział i uśmiechnął się.
Szli około 15 min. aż doszli do miejsca które bardzo spodobało się Loli.Byli bowiem koło domu Liama o czym Lola nie wiedziała.Chłopak zaprowadził ją do stadniny i zabrał ze sobą dwa konie.;
-Wsiadaj.-Powiedział do Loli.
-Ale ja nie umiem jeździć konno.-Odpowiedziała.
-Nauczysz się.Wsiadaj.
Po kilku próbach namawiania Liama dziewczyna wsiadła na konia ruszyła kawałek i spadła z niego.Uderzyła się w głowę i straciła przytomność...
__________________________________________________
I jak?Dziękuję za miłe komy pod poprzednimi wpisami<3
 

 
-Ale nie ma za co.Mam na imię...Liam.A ty?-Odpowiedział chłopak.
-Lola.Fajne imię.-Mówiąc uśmiechnęła się do niego.
-Dzięki ty też.Gdzie się wybierasz?-Zapytał.
-Idę...przed siebie...a tak szczerze mówiąc to pochwalić się świadectwem.-Zaśmiała się.
-Aha.Pozwolisz że Cię odprowadzę?
-Jasne.
Szli razem lecz nie odzywali się do siebie.Lecz w pewnym momencie Liam powiedział do Loli;
-Co jest twoim hobby?
-Aj...nie wiem.Lubię wiele rzeczy ale nie jestem w tym zbyt dobra.A ty jakie masz?-Zapytała.
-Kocham jazdę konną oraz śpiew.
-Fajnie.
Potem znów zapanowała cisza.Szli i szli aż wreszcie Lola powiedziała;
-Dobra , to ja już sobie sama pójdę dziękuję że mnie odprowadziłeś.
-Nie ma sprawy.Jak się znowu spotkamy to zabiorę Cię w moje ulubione miejsce.
-Dobrze.
Po tych słowach Lola odeszła a Liam patrzył na nią z wielkim uśmiechem na twarzy.Stał tam aż nie znikła mu z oczu potem poszedł w swoją stronę.
Dziewczyna była zachwycona spotkaniem z chłopakiem który ją złapał a zarazem troszkę zdenerwowana.Gdy po paru minutach drogi Lola doszła do domu swojej babci.Dziewczyna bardzo ją kochała.Odwiedzała ją codziennie , chodziła na zakupy , sprzątała i robiła wszystko dla jej dobra.Razem codziennie się śmiały , rozmawiały lecz dzisiaj było inaczej.Babcia była blada , smutna i przygnębiona.Gdy Lola zobaczyła ją w takim stanie zaniepokoiła się.Szybko do niej podbiegła i zapytała;
-Babciu co Ci jest?Czy czegoś Ci potrzeba?
-Nie mam siły już nawet z tobą rozmawiać aniołku.-Rozpłakała się.
-Ale babciu...-Nie mogła dokończyć.
Po chwili babcia chwyciła ją za rękę i utuliła lekko.Gdy tak siedziały nie mówiąc ani słowa najukochańsza babcia na świecie powoli zamykała oczy...Potem zamknęła je do końca aż wreszcie serce przestało pracować i zmarła.
 

 
Dzisiaj jest zakończenie roku szkolnego.Ostatni dzień w szkole za którą tak nie przepadałam , za nauczycielami którzy wstawiali jedynki za nic i za korytarzami zapełnionymi uczniami.-Myślała Lola.
Gdy na zegarku wybiła 09.00 wszyscy zebrali się w auli szkoły i pani dyrektor zaczęła przemowę;
-Drodzy uczniowie , nauczyciele , rodzice , pracownicy szkoły.Zebraliśmy się tu by uroczyście zakończyć rok szkolny oraz pożegnać klasy trzecie dla których ten dzień jest ostatnim dniem w tej szkole.Absolweci przygotowali dla nas przedstawienie które opowiada o tych trzech latach spędzonych pod okiem naszych nauczycieli.A teraz oddaję głos uczniom.
-Na początek chcieliśmy podziękować wszystkim tu zebranym za przybycie i serdecznie zapraszamy na przedstawienie.-Mówiła koleżanka Loli o imieniu Zosia.
Przedstawienie trwało 1 godzinę potem wszyscy się rozeszli do klas.Lecz trzecie klasy zostały by wręczyć im dyplomy ukończenia szkoły jak i świadectwa.Po wszystkim Lola razem z rodzicami udali się do domu.Przez całą drogę nic nie powiedziała gdyż było jej smutno.Po powrocie do domu Lola wparowała do domu i zamknęła się w pokoju.Nie otwierała drzwi nikt także nie zwracał na to uwagi.Po chwili wyszła wzięła świadectwo i wyszła z domu.Szła zapatrzona w świadectwo i nagle się potknęła.I złapał ją chłopak;
-Cześć.-Powiedział do niej.
-Cześć.-Powiedziała i wstała.-Dziękuję że mnie złapałeś.
-Ale nie ma za co.Mam na imię...

__________________________________________________
I jak podobało się?Jutro next...
  • awatar I want You ♥: Fajne
  • awatar Kiss me _ Love me: Ciekawie ciekawie :)
  • awatar I <3 music: :D Fajne opowiadanie bardzo mi się podoba mam nadzieję że to nie jest twoje jedyne opowiadanie (jak coś nie czytałam tylko jednego rozdziału tylko wszystkie ale z komentuję pod pierwszym bo od niego się zaczeło Ściskam R5'er
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (34) ›
 

 
Główną bohaterka;Lola
Główny bohater;Liam


Lola jest 15-letnia dziewczyną która za parę dni skończy szesnaście lat.Wtedy jej życie się zmienia.Na początku jest nieśmiałą i niepewną siebie dziewczyną lecz gdy poznaje Liama wszystko się zmienia...

Już jutro pierwszy rozdział!Albo jeszcze dziś!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Cześć jestem nowa na pinger.pl.Mam na imię Madzia i mam 13 lat.Blog będzie o moich opowiadaniach.
Mam nadzieję że się spodobają i będziecie mnie często odwiedzać i komentować blog